Pomagam i wpłacam

Bartek rzucił wyzwanie białaczce. 99% jego krwi było chore

14 lutego 2019

Jeszcze we wrześniu Bartek szykował się do kolejnego, aktywnego roku szkolnego. Jest uczniem szkoły sportowej we Wrocławiu. Gra w piłkę, biega. Wszędzie go pełno, jak każdego chłopca w wieku 10 lat. Tym razem jednak historia potoczyła się inaczej. Sportowe i szkolne plany pokrzyżował zupełnie niespodziewany i piekielnie groźny rywal. Białaczka.

Standardowe badania krwi, jakie Bartek przechodził przed rozpoczęciem zajęć w szkole sportowej dały podejrzane wyniki. Pani doktor zaniepokoiła się i zleciła powtórną morfologię. Jej wynik dla całej rodziny był szokujący: ostra białaczka limfoblastyczna. Już następnego dnia chłopiec był już na oddziale w Przylądku Nadziei.

– Wcześniej nie było żadnych objawów, które by nas zaniepokoiły. Bartek był zdrowym i aktywnym dzieckiem. Nie licząc anginy, nie chorował na nic poważniejszego – opowiada mama, pani Iwona. – Zdarzało się, że czasem źle sypiał w nocy, albo bolała go głowa. Ale myśleliśmy, że to przez pogodę. Wiele dzieci w tym wieku ma takie przypadłości.

U Bartka choroba okazała się jednak znacznie poważniejsza. Po przyjęciu do szpitala przeszedł punkcję, która pokazała że w jego krwi jest aż 99% blastów, czyli chorych komórek. Lekarze od razu włączyli chłopcu chemioterapię i sterydy.

– Nie od razu powiedzieliśmy synowi, co mu dolega. Tłumaczyliśmy to małymi kroczkami. Najpierw, że to ciężka choroba krwi i długo będziemy w szpitalu. Przyjął to dobrze – opowiada pani Iwona. – Kiedy dowiedział się, co mu dokładnie jest na początku płakał. Bał się, że umrze. Teraz już wie, że to ciężka choroba, którą da się pokonać. I nie ma w sobie złości.

Mama przyznaje, że sama też starała się nie czytać w internecie na temat choroby syna. Zaufała lekarzom, którzy od początku przestrzegali ją, żeby nie przykładać do swojego przypadku historii z sieci.

– Na wszelki wypadek nie słuchałam nawet innych rodziców, których dzieci też chorują na białaczkę – mówi pani Iwona. – Mam świadomość, że każdy organizm jest inny i inaczej znosi chorobę i reaguje na terapię.

Choroba zbliża

Dla rodziny sytuacja była jednak szokiem i całe dotychczasowe życie stanęło na głowie. Nie dość, że trzeba było przeorganizować wszystkie dotychczasowe plany, to jeszcze zmierzyć się ze strachem o życie dziecka.

– Na początku w głowie pojawiały się czarne scenariusze. Na szczęście z czasem człowiek się oswaja i przyzwyczaja. Wiemy, że trzeba walczyć i iść do przodu – tłumaczy pani Iwona. – Bardzo duże wsparcie otrzymaliśmy od rodziny i przyjaciół. Nawet od tych, z którymi wcześniej nie było większego kontaktu. Choroba zbliża.

Bartek Lewczuk Przylądek NadzieiSzczęśliwie ułożyła się też sytuacja w pracy. Pani Iwona ma bardzo wyrozumiałą szefową. Na razie nie pracuje, opiekuje się synem, ale wie, że ma dokąd wrócić. A cała rodzina ma nadzieję, że wróci szybko. Organizm Bartka dobrze zareagował na leczenie i wyniki zaczęły się poprawiać.

– Dobrze, że choroba została szybko wykryta. Pewnie dlatego organizm dobrze sobie radzi z chemią. Fizycznie Bartek leczenie znosi dobrze. Za to częściej się denerwuje się, czasem płacze – opowiada pani Iwona. – Jest jedynakiem, odkąd nie chodzi do szkoły, tęskni za kolegami. W ogóle lubi szkołę, chociaż nie przepada za angielskim.

Leczenie Bartka przebiega podręcznikowo. Właśnie skończył się drugi protokół i lada chwila rozpocznie się trzeci. Po nim wszyscy dowiedzą się, co dalej.

– Przeszczep raczej nie będzie konieczny – mówi pani Iwona. – I mam nadzieję, że tak właśnie będzie. Tak ma być! Innej opcji w ogóle nie przyjmuję!
W Przylądku spędza czas na nauce i gra na konsoli. Jest częstym gościem Sali poznawania świata, ale najfajniej jest wtedy, kiedy na sali jest z rówieśnikiem. Nic przecież nie zastąpi kolegi. Mama śmieje się, że dzisiaj już bardziej niż do sportu Bartka ciągnie do informatyki. Odkrył też nową, niespodziewaną pasję. Z wielką przyjemnością chodzi na zajęcia z gotowania.

 

Pomóż dzieciom chorym na raka!

Fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową” Ślężna 114s/1, 53-111 Wrocław

Pomaganie jest tak proste!

Masz realny wpływ na życie naszych Podopiecznych!
Przylądek Nadziei wpłaty

50zł

Wpłacam

100zł

Wpłacam

Wpłata od serca

Wpłacam

Wspieraj systematycznie

Wpłacam

Dzięki Tobie możemy działać!

Pomagam i wpłacam