Pomagam i wpłacam

Bruno Rylich – złota rączka, miłośnik śpiewu i samolotów

5 stycznia 2021

Bruno kochał samoloty, klocki i gry planszowe. Jego głowa zawsze była pełna pomysłów. Ze zwykłej kartki i taśmy potrafił wyczarować tor wyścigowy, a z gumowych rękawiczek pań pielęgniarek – radosne potworki. Choć walczył z chorobą, wciąż był radosny i uśmiechnięty.

Wszystko zaczęło się w połowie stycznia 2019 roku. Pełen energii Bruno stał się markotny, stracił apetyt, nie miał ochoty na zabawę, skarżył się na ból w nóżce, a na jego języku pojawił się dziwny nalot. Jego mama, Pani Dorota, nie zwlekając chwili zabrała syna do lekarza w Zielonej Górze, który początkowo podejrzewał u pacjenta mononukleozę. Wyniki badań wykazały, że chłopiec ma niskie płytki krwi i trafił do szpitala na oddział pediatryczny.

Stan Brunona wciąż się pogarszał. Robił się coraz bardziej senny i zmęczony. Na początku lutego trafił do Przylądka Nadziei, gdzie postawiono diagnozę. Chłopiec zmagał się z ostrą białaczką szpikową. Natychmiast podjęto leczenie, w trakcie którego u wojownika wystąpiły liczne powikłania okulistyczne i skórne. Ale Bruno znosił to wszystko bardzo dzielnie. Kolejnym krokiem w walce o jego zdrowie miał być przeszczep. Rozpoczęto poszukiwania dawcy szpiku.

Na długie miesiące szpital stał się nowym domem Brunona. Chłopiec okropnie tęsknił za swoim tatą, panem Tomaszem oraz braćmi: Iwo i Wojtusiem. Z powodu panującej pandemii koronawirusa i względów bezpieczeństwa nie mogli się widywać, kiedy nasz wojownik był w trakcie terapii. Ale mimo tęsknoty, Bruno z dnia na dzień stawał się coraz silniejszy i wracał mu dobry humor.

Wracała też ochota na zabawę. W swojej szpitalnej sali pacjent grał w piłkę, skakał, tańczył, gromko śpiewał i puszczał wodze wyobraźni. W przerwie między zabiegami i zabawą uwielbiał tworzyć prace plastyczne. Najczęściej chwytał za farby, a spod jego palców i pędzla powstawały kolorowe obrazy, które zdobiły całą salę. Bruno lubił też wyczarować coś z niczego. Miał ogromną wyobraźnię i potrafił z kawałka kartki i taśmy zbudować tor wyścigowy dla samochodów, a ze zwykłego worka na śmieci kosz do grania w koszykówkę.

W połowie lipca udało się znaleźć dawcę szpiku dla małego wojownika, a 24. lipca wykonano przeszczep. Po ponad miesiącu chłopiec wreszcie opuścił szpital i wrócił do domu.

Niestety, 7. grudnia Bruno ponownie trafił do szpitala. Od kilku dni doskwierały mu silne bóle głowy, biegunka i wymioty. Pomimo starań lekarzy, ze względu na pogorszenie stanu zdrowia, chłopiec odszedł 3 dni później. Miał 5 lat.

Cały Przylądek Nadziei zapamięta go jako niezwykle towarzyskiego, energicznego i wesołego chłopca!

Pomóż dzieciom chorym na raka!

Fundacja „Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową” Ślężna 114s/1, 53-111 Wrocław

Pomaganie jest tak proste!

Masz realny wpływ na życie naszych Podopiecznych!
Przylądek Nadziei wpłaty

50zł

Wpłacam

100zł

Wpłacam

Wpłata od serca

Wpłacam

Wspieraj systematycznie

Wpłacam

Dzięki Tobie możemy działać!

Pomagam i wpłacam