Pomagam i wpłacam

Energiczny Igorek skradnie jeszcze wiele serc. Ale najpierw musi pokonać groźnego przeciwnika

4 lipca 2019

Igorek skończył dwa latka, kiedy swoje ukochane łóżeczko musiał zamienić na łóżko szpitalne. Żywiołowy i energiczny maluch nagle opadł z sił. Lekarze podejrzewali atak wyrostka robaczkowego. Okazało się jednak, że cierpi na ostrą białaczkę limfoblastyczną typu B. Mama ma nadzieję, że kolejne urodziny jej synek spędzi w domu z rodzicami i braćmi.

Igor Żyrek pochodzi z Paczkowa. Pierwsze dwa lata swojego życia spędził na nauce chodzenia, mówienia, jedzenia i poznawania świata. Był bardzo aktywnym, roześmianym i pomysłowym maluchem. Pewnego dnia pojawił się stan podgorączkowy i ból w okolicach rączek i nóżek. Powoli przestawał chodzić i się bawić.
– Poszliśmy do pediatry, który uznał, że przyczyną osłabienia jest przeziębienie. Przepisał witaminy i odesłał nas do domu- mówi pani Małgosia, mama Igora. – Stan mojego synka pogorszył się, więc wróciliśmy po paru dniach do lekarza. Lekarz stwierdził, że ma tylko czerwone gardło.

5 kwietnia maluch bardzo płakał i bolały go nóżki, więc mama udała się ponownie do pediatry, który uważał, że musiał się czymś wystraszyć. Zaniepokojona pani Małgosia poszła z synem prywatnie do lekarza i opowiedziała, co się dzieje.

– Specjalista zrobił Igorkowi USG i wynik i były dobre, poza lekko spuchniętą śledzioną- opowiada mama chłopca. – Skierowano nas do szpitala do Nysy, ponieważ było podejrzenie ataku wyrostka robaczkowego.

Lekarze w Nysie dokładnie zbadali chłopca aż dwa razy, ponieważ chcieli mieć pewność co do diagnozy- białaczki.

– Nie chciałam wierzyć, że mój synek może mieć białaczkę – mówi pani Małgosia. – Myślałam, że to może tymczasowy spadek hemoglobiny lub w najgorszym przypadku anemia.

Następnego dnia, karetka przywiozła Igorka do Przylądka, w którym lekarze przeprowadzili szereg szczegółowych badań. Diagnoza była jednoznaczna- ostra białaczka limfoblastyczna typu B.

Specjaliści zlecili chemioterapię, którą chłopiec przyjmuje od kwietnia. Na początku leczenia maluch nie chodził, bolały go rączki i nóżki. Przyjmował mocne leki przeciwbólowe.

– Najgorszy był dla mnie moment, kiedy z mojego żywiołowego synka uleciała energia i leżał bez sił – opowiada mama chłopca. Obecnie ma jedynie zmniejszony apetyt, ale co najważniejsze, odzyskał wigor: chodzi, biega, jest go wszędzie pełno.

Igor miał problem z zaaklimatyzowaniem się w Przylądku. Przez pierwsze 6 tygodni pobytu w klinice dużo płakał, krzyczał i bał się lekarzy i pielęgniarek.

– Teraz wszystko jest na dobrej drodze. Oswoił się ze szpitalem i ludźmi. Chętnie nawiązuje kontakt z nowymi osobami – mówi pani Małgosia. – Już nikogo nie kopie, daje sobie zrobić zastrzyk. Jest bardzo dzielny.

Chłopiec jest głośny, żywiołowy i aktywny. Uwielbia oglądać bajki, bawić się samochodami. Lubi spędzać czas z innymi dziećmi.

– Często wychodzimy do bawialni, na korytarz, na spacer. Uczęszczamy na wiele kreatywnych i ciekawych zajęć w Przylądku. Cieszymy się, kiedy odwiedza nas pan Michał od muzykoterapii- opowiada mama chłopca. – Naprawdę dobrze się tu czujemy. Każdy jest miły i niezwykle troskliwy.

Maluch ma dwóch starszych braci, którzy go czasami odwiedzają. Bardzo często do Igora przyjeżdża tato oraz babcia.

– Mieliśmy teraz otrzymać przepustkę do domu, ale niestety Igor złapał zapalenie śluzówek i jest obecnie na antybiotyku – opowiada mama chłopca. – Nie mogę się doczekać, kiedy mój synek wyzdrowieje i wróci do domu, do swojego pokoiku. Wszyscy bardzo za nim tęsknimy.

 

Pomóż dzieciom chorym na raka!

Fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową” Ślężna 114s/1, 53-111 Wrocław

Pomaganie jest tak proste!

Masz realny wpływ na życie naszych Podopiecznych!
Przylądek Nadziei wpłaty

25zł

Wpłacam

50zł

Wpłacam

100zł

Wpłacam

Wpłata od serca

Wpłacam

Dzięki Tobie możemy działać!

Pomagam i wpłacam