Pomagam i wpłacam

Ewelinka z kocim oczkiem. Trwa wyścig o to, żeby mogła widzieć

12 stycznia 2019

Jak bardzo może stanąć na głowie czyjeś życie, kiedy z dnia na dzień trzeba zacząć walkę o zdrowie dziecka? Pani Bożena i pan Leszek wiedzą o tym najlepiej na świecie. Ich maleńka córeczka Ewelinka mierzy się z siatkówczakiem, nowotworem który zaatakował jej oczka. Za wszelką cenę trzeba uratować choćby jedno z nich.

Ewelinka urodziła się w lipcu. Jak mówią rodzice, była wyczekana i wymodlona. I przez nich i przez starszą siostrę Dorotkę, która bardzo chciała mieć rodzeństwo. Przez trzy miesiące wszystko układało się znakomicie. Pan Leszek mówi wręcz: to była sielanka! W listopadzie 2018 roku wszystko się nagle zmieniło. Jak w kalejdoskopie.

Ewelinka Mołek, Przylądek Nadziei– To był 1 listopada. Bawiłem się z Ewelinką i zauważyłem żółty odblask w jej prawym oczku. W sztucznym świetle. To wyglądało jak takie świecące, kocie oko – wspomina pan Leszek. – Trochę się zaniepokoiłem, ale potem pomyślałem sobie, że może oczko dopiero się uczy akomodacji. Jednak przez kilka dni nic się nie zmieniało. Zaczęliśmy się niepokoić.

Pani Bożena zaczęła szperać w internecie. To, co znalazła przestraszyło ją do tego stopnia, że rodzice postanowili jak najszybciej skonsultować się z okulistą. Początkowo termin wizyty mieli wyznaczony dopiero po trzech tygodniach. Na szczęście ktoś zrezygnował, zwolniło się miejsce i już po kilku dniach Ewelinka z rodzicami pojawiła się w gabinecie.

Pani doktor od razu domyśliła się, co się dzieje. Badanie tylko potwierdziło podejrzenia. Kilka godzin później cała rodzina siedziała już w samochodzie do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.

Diagnoza: siatkówczak. W obu oczkach

– Dotarliśmy późnym wieczorem, ale Ewelinka od razu miała zrobione badania okulistyczne. Pani doktor nie chciała od razu wyrokować. Obrazy nie były typowe dla siatkówczaka. Wtedy mieliśmy jeszcze nadzieję – wzdycha pani Bożena. . – Dzień później rezonans, USG, coraz dokładniejsze badania obu oczu… Okazało się że oprócz dużego guza w prawym oku jest też mały guzek w drugim. Diagnoza: Retinoblastoma. Siatkówczak obuoczny. Rezonans wykazał obecność guza wielkości 13×11 mm i całkowicie odwarstwioną siatkówkę. USG i badanie okulistyczne pokazały, że jest też malutki guzek również w lewym oczku.

Ewelinka Mołek, Przylądek NadzieiLekarze pocieszali załamanych rodziców, że jest też dobra wiadomość. Nowotwór nie zaatakował nerwu wzrokowego i nie ma przerzutów do mózgu. Walka więc będzie się toczyć o oko, nie o życie.

– Lewe oczko Ewelinki od razu zostało poddane krioterapii. Żeby zamrozić guza. Na tamtym etapie lekarze oceniali szanse na uratowanie prawego oka na 40 procent – opowiada pan Leszek. – Niestety, z dnia na dzień znacznie wzrosło ciśnienie w prawym oczku i rozwinęła się jaskra wtórna. Guz zajął przednią część oka, co nie jest typowe, doszło do zwichnięcia soczewki. Nowotwór wyrządził wiele szkody w prawym oczku.

Rodzice dziewczynki nie mogli się pogodzić z taką diagnozą. Cała rodzina pomagała szukać specjalistów, u których można szukać pomocy. Na całym świecie. Łapiąc się każdej szansy, wysłali wyniki córki nawet do renomowanych klinik w Szwajcarii, Stanach Zjednoczonych i we Włoszech. Niestety, wszystkie rekomendacje były takie same, jak polskich specjalistów.

Nadzieja. Lewe oczko można uratować

Najdłużej tliła się nadzieja związana z amerykańskim ekspertem, doktorem Davidem Abramsonem z kliniki Memorial Sloan Kettering Cancer Center na Manhattanie. To wybitny ekspert, który ratował już oczy dzieciom z Polski. Pani Bożena i pan Leszek wierzyli, że i Ewelince będzie umiał pomóc. Że znajdzie punkt zaczepienia, którego nie dostrzegli inni specjaliści. Niestety, nawet on potwierdził, że prawego oczka nie da się już uratować.

Amerykanie przysłali jednak propozycję przeprowadzenia zabiegu usunięcia prawego oczka Ewelinki i zadeklarowali podjęcie się leczenia oka lewego.  Dla rodziców to była trudna decyzja, kilka nieprzespanych nocy i rozważania co będzie dla córki najlepsze. Skoro wiedzą, że oczko musi być usunięte, to czy jechać w tym celu do USA?

Ewelinka Mołek, Przylądek NadzieiW międzyczasie odbyły się kolejne badania okulistyczne i okazało się, że lewe oczko Ewelinki bardzo dobrze zareagowało na zastosowane leczenie. Mikroskopijny guz został zamrożony i usunięty. Została po nim tylko blizna, a rokowania są bardzo dobre. Postanowili więc, że na tym etapie pozostają jednak w Polsce.

– Jesteśmy w kontakcie z kliniką dr Abramsona i jeśli będzie taka konieczność to zrobimy wszystko, aby móc tam pojechać by leczyć lewe oczko – mówi pan Leszek. – Mamy jednak nadzieje ze z pomocą Boga, nie będzie to już konieczne, że nie będzie wznowy. Jednak wiemy, że mamy do czynienia z wrednym przeciwnikiem.

Operacja już w styczniu

Dziewczynka jest po trzech cyklach chemioterapii. Guz w prawym oku zmniejszył się, więc nie ma już konieczności dalszego podawania chemii, można bezpiecznie przeprowadzić operację. Pod koniec stycznia w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie Ewelinka ma zaplanowaną operację enukleacji, czyli usunięcia gałki ocznej. W jej miejsce zostanie wszczepiony implant i po wygojeniu zostanie dobrana końcowa epiproteza oka. Jednoczesne wszczepienie implantu jest bardzo ważne, zwłaszcza w przypadku tak małych dzieci jak Ewelinka. Umożliwi prawidłowy rozwój kości twarzoczaszki i zapewni ruchomość protezy.

Ewelinka Mołek, Przylądek Nadziei– Ciężko znosimy całą tą sytuację. Najgorzej chyba nasza druga córka Dorotka. Ma siedem lat i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje – martwi się pan Leszek. – W krótkim czasie spadło na nią bardzo dużo rzeczy na raz. Podtrzymujemy się wszyscy na duchu, jak tylko możemy. W roli osoby, która trzyma wszystko w ryzach musimy się jednak z żoną wymieniać.

W tej chwili rodzice myślą przede wszystkim o tym, żeby zagwarantować Ewelince jak najlepsze leczenie protetyczne.

– Są dobre pracownie protetyczne w Polsce, ale wiemy też o świetnej pani protetyk w Anglii. Na pewno będziemy chcieli się z nią skontaktować. Ważna jest też rehabilitacja, żeby Ewelinka rozwijała się prawidłowo – tłumaczy pan Leszek. – No i kontrola, kontrola i jeszcze raz kontrola lewego oka. Żeby móc szybko zadziałać w przypadku wznowy. Żeby Ewelinka mogła widzieć i nie straciła zupełnie wzroku.

 

Pomóż dzieciom chorym na raka!

Fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową” Ślężna 114s/1, 53-111 Wrocław

Pomaganie jest tak proste!

Masz realny wpływ na życie naszych Podopiecznych!
Przylądek Nadziei wpłaty

50zł

Wpłacam

100zł

Wpłacam

Wpłata od serca

Wpłacam

Wspieraj systematycznie

Wpłacam

Dzięki Tobie możemy działać!

Pomagam i wpłacam