Pomagam i wpłacam

Każda pielęgniarka i lekarka nosi jej bransoletki. Julka po raz drugi walczy z białaczką

15 października 2021

Świat Julci wywrócił się do góry nogami w dniu jej czwartych urodzin. To właśnie wtedy dowiedziała się, że prawdopodobnie ma białaczkę. W trakcie chemioterapii robiła bransoletki dla wszystkich lekarek i pielęgniarek i nie przestawała się uśmiechać. Dziś ponownie staje do walki z przeciwnikiem.

Julka Łowicka to mała, sześcioletnia artystka z Ośna Lubuskiego, która swoimi rączkami potrafi wyczarować prawdziwe cuda! Uwielbia rysować, malować, lepić z plasteliny i ciastoliny. Ale jej największą miłością jest robienie bransoletek.

– Julcia zrobiła bransoletki dla całego oddziału – śmieje się pani Ania, mama dziewczynki. – Jej biżuterię nosiły wszystkie lekarki i pielęgniarki.

Oprócz zabaw kreatywnych Julka lubi opiekować się swoją lalką Baby Born i bawić swoim telefonem! A żeby był piękny ozdobiła go całą kolorowych naklejek! Telefon przydaje się, zwłaszcza w szpitalu, do robienia zdjęć z mamą i do oglądania bajek! Wojowniczka najbardziej lubi te o księżniczkach. Dlatego w swojej szafie ma prawdziwą balową sukienkę i koronę!

A Julcia jak każda księżniczka lubi też rozrabiać! Dziewczynka to istny wulkan energii. Wszędzie jej pełno, zaraża uśmiechem i uwielbia się przytulać. Najchętniej do swoich braci, których Julcia ma aż trzech! Najstarszy to 11-letni Nikodem, młodsi to prawie 2-letni Alan i niemający jeszcze roku Aleksander. Razem tworzą wesołą paczkę.

– Olek i Alan są jeszcze trochę mali, ale Nikodem chętnie bawi się z siostrą – mówi pani Ania.
– Co chwilę wymyślają nowe zabawy, ale lubią też razem rysować i grać w chowanego.

Niestety, teraz Julcia musi się bawić sama, a rodzeństwo może widywać tylko przez telefon. Po raz drugi mierzy się z trudnym przeciwnikiem, ale wojowniczka ani myli poddać się chorobie!

Ból plecków i niespodziewana diagnoza

Julcia zawsze była okazem zdrowia. Wszystko się zmieniło w grudniu 2019 roku, kiedy zaczęła się skarżyć na ból w pleckach.

– Julka dopiero co zaczęła chodzić do przedszkola – wspomina mama dziewczynki. – Byliśmy pewni, że gdzieś ją przewiało. Ale ból nie mijał, a chwilę później na jej nodze pojawił się krwiak. Córka zrobiła się osłabiona, ospała i straciła ochotę na zabawę. Nie zwlekaliśmy i poszliśmy do lekarza.

Julia Łowicka Przylądek Nadziei

Julcie czekały standardowe badania: krew i mocz. Ale takiej diagnozy nie spodziewał się nikt.

– To był 12 grudnia, dzień czwartych urodzin Julci – wspomina pani Ania. – Po kilku godzinach od pobrania krwi dostałam telefon, że mamy pilnie zgłosić się na onkologię. To był prawdziwy szok.

Rodzina mieszkała wtedy w Niemczech. Już na drugi dzień pacjentka z mamą stawiły się w szpitalu w Berlinie, a Julię czekały kolejne badania. Punkcja szpiku pozwoliła na pełną diagnozę. Dziewczynka zachorowała na ostrą białaczkę szpikową.

Dobre rokowania

Walka z nowotworem zaczęła się od chemioterapii. Lekarze zaplanowali 5 cykli i wszystko szło zgodnie z planem. Zaraz po pierwszym cyklu chemii lekarzom udało się osiągnąć remisję choroby.

– Bywało jednak ciężko – wspomina mama Julci. – Ale córka jest bardzo dzielna! W maju 2020 mogliśmy zacząć chemię podtrzymującą. Julka dostawała zastrzyki, a do tego chemię w syropie oraz antybiotyk. Leczenie szło w dobrą stronę.

Wszystko zmieniło się po dziesięciu miesiącach, pod koniec kwietnia 2021 roku. Lekarz prowadzący zdecydował, że terapię trzeba przerwać, ponieważ wyniki małej pacjentki stały się niestabilne. W maju 2021 roku, podczas kontrolnej wizyty, okazało się, że choroba wróciła.

Jedynym lekiem przeszczep szpiku

Julka wróciła na kilka dni do domu, a w tym czasie lekarze ustalali plan walki z chorobą. Dziewczynka znów zaczęła chemioterapię, którą znosiła całkiem dobrze. Konieczny jednak był przeszczep szpiku.

Wznowa również była leczona w Niemczech, ale w międzyczasie rodzina przeniosła się do Polski i zamieszkała blisko niemieckiej granicy. Pani Ani skończyło się ubezpieczenie, dlatego za przeszczep trzeba było zapłacić 50 tysięcy euro!

Julia Łowicka Przylądek Nadziei

– Dawcy znaleźli się bardzo szybko – wspomina pani Ania. – Ale zdobycie takiej sumy w kilka dni było dla nas niemożliwe. Dlatego leczenie kontynuujemy we Wrocławiu. Od początku października 2021 jesteśmy w Przylądku.

Przeszczep szpiku odbędzie się lada moment. Julcia ma się świetnie i ma mnóstwo energii do zabawy! Dawca szpiku nie jest spokrewniony z wojowniczką, dlatego dziewczynka przyjmuje leki, aby przeszczep się przyjął. Mocno trzymajmy za nią kciuki. Żeby przeszczep się powiódł i żeby jak najszybciej wróciła do domu!

Pomóż dzieciom chorym na raka!

Fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową” Ślężna 114s/1, 53-111 Wrocław

Pomaganie jest tak proste!

Masz realny wpływ na życie naszych Podopiecznych!
Przylądek Nadziei wpłaty

50zł

Wpłacam

100zł

Wpłacam

Wpłata od serca

Wpłacam

Wspieraj systematycznie

Wpłacam

Dzięki Tobie możemy działać!

Pomagam i wpłacam