Pomagam i wpłacam

Kiedy przebywa na dworze, chłonie świat całą sobą. 8-miesięczna Zosia choruje na kosmówczaka

21 lipca 2022

Zosia Smolarczyk z Tworzyjanowa jest bardzo ciekawa świata i ludzi. Wyróżniają ją duże, niebieskie oczy i mądry, przeszywający wzrok zachwycający wszystkich. Każdą napotkaną osobę obdarza pięknym uśmiechem, który prawie nigdy nie schodzi z jej twarzy. Przez chorobę musi spędzać wiele czasu w szpitalu, w domu bywa tylko na chwilę, gdzie chętnie bawi się ze swoim kotkiem Lolkiem. Zosia od urodzenia zmaga się z kosmówczakiem, na który choruje również jej mama.

Jest to rak kosmówki, inaczej kosmówczak – wysoce złośliwy nowotwór, wywodzący się z trofoblastu (tkanki charakterystycznej dla łożyska). Niemal nie występuje u dzieci.

– Zosia to dziecko anioł – przyznaje pani Daria, mama dziewczynki. – Choć bywa również zawzięta i uparta. Mimo kilku miesięcy już umie postawić na swoim. A jednocześnie jest z niej bardzo silna babka.

Ulubioną piosenką dzielnej Zosi jest „Zuzanna żyrafa”. Lubi też wszelkie grzechotki i zabawki, które się świecą i wydają dźwięki. Posiada kolekcję zwierzątek Linkimals z serii Fisher Price. Szczególną sympatią darzy z tej kolekcji Pingwina i Leniwca, zwierzątka, które często wprawia w ruch.

Zosia ponadto uwielbia przebywać na dworze, na łonie natury. Kiedy jest na spacerze z rodzicami, z zachwytem obserwuje drzewa i liście na gałęziach. Jest przy tym bardzo ruchliwa i chłonie świat całą sobą.

Zosia Smolarczyk Przylądek Nadziei

Urodziła się tylko z niską hemoglobiną

Już w pierwszych chwilach po porodzie pojawiły się komplikacje. Zosia urodziła się w Świdnicy z bardzo niskim poziomem hemoglobiny, w związku z czym od razu miała przetaczaną krew. Chwilę po porodzie mama Zosi nabawiła się z kolei zapalenia płuc, w związku z czym na czas rekonwalescencji musiała zostawić córkę w szpitalu. Kiedy po dwóch tygodniach pani Daria i pan Damian, tato Zosi, zgłosili się z po odbiór córki, lekarze podczas wypisywania dziecka ze szpitala zalecili kontrolować poziom hemoglobiny u naszej bohaterki.

Kiedy dziewczynka miała ponad trzy tygodnie, zaczęła szybko słabnąć. Stała się apatyczna oraz blada.

– Córka wyglądała jak kukiełka, była niemalże bez życia – przypomina sobie pani Daria.

Po stawieniu się na kontrolę w Wałbrzychu okazało się, że dziewczynka ma jeszcze niższy poziom hemoglobiny niż przy narodzinach. Dlatego tamtejsi lekarze przetoczyli jej krew i zlecili wykonanie badania USG, podczas którego wykryło cztery duże guzy na wątrobie Zosi, z czego największy guz miał średnicę 6 cm.

10 grudnia 2021 roku Zosia trafiła do wrocławskiej kliniki „Przylądek Nadziei”. Dzień później przeszła badanie tomografem. Rezultat? Oprócz guzów na wątrobie, miała też zmiany w płucach i w głowie.

Diagnoza była dla rodziców Zosi wstrząsem.

– Na wieść o nowotworze córki załamałam się. Wcześniej miałam za sobą trzy poronienia, to była moja czwarta ciąża i pierwsza, którą wreszcie doniosłam do końca. Dlatego Zosia była naszym wymarzonym, pierwszym dzieckiem, maleńkim cudem. A tutaj okazało się, że poważnie choruje – zwierza się pani Daria.

Po czym dodaje:

– W pierwszym miesiącu po porodzie byłam wrakiem człowieka, wszystkie czynności wokół Zosi robiłam mechanicznie, działałam jak komputer. Wciąż zastanawiałam się, dlaczego to spotkało właśnie nas, naszą córkę. Potem jednak uświadomiłam sobie, że to są pytania bez odpowiedzi. I zaczęłam wierzyć, że przez to wszystko przejdziemy razem.

Zwłaszcza kiedy u pani Darii zdiagnozowali ten sam nowotwór. Wówczas, jak przyznaje, zmieniło jej się patrzenie na świat.

– Zaczęłam doceniać życie i to co mam. Bo mam „wszystko”, wspaniałą córkę i wspaniałego partnera, życie, rodzinę. Staram się więc cały czas być uśmiechnięta, podobnie jak moja Zosia.

Zosia Smolarczyk Przylądek Nadziei (

Tato z Zosią w „Przylądku”, mama na Hirszfelda

Kiedy u pani Darii zdiagnozowali nowotwór musiała opuścić klinikę „Przylądek Nadziei” i rozpoczęła leczenie w Dolnośląskim Centrum Onkologii przy placu Hirszfelda we Wrocławiu. Ciężko zniosła rozstanie z córką, której nie widziała ponad miesiąc. Wtedy to do kliniki przeniósł się tato Zosi – pan Damian. Zastąpił partnerkę w obowiązkach.

– Czułam nieopisany ból, kiedy zostawiałam córkę w „Przylądku” – mówi pani Daria. Na szczęście partner świetnie sobie poradził. W jednej chwili musiał nauczyć się opieki od zera nad córką, w szpitalnym pokoju. Ten czas i miłość stworzyły wyjątkową więź między nimi, co widać na pierwszy rzut oka.

Zosia i jej chemia

Zosia, pomimo tak młodego wieku, przeszła już 10 cykli chemioterapii i czekają ją kolejne cykle. Znosi je w miarę dobrze. Prawdopodobnie guzy z wątroby trzeba będzie usunąć operacyjnie, ale decyzja jeszcze nie zapadła. Jej leczenie to jedna wielka niewiadoma.

Mocno trzymamy kciuki za Zosię i jej mamę, żeby jak najszybciej wróciły do zdrowia i mogły cieszyć się normalnym życiem w zaciszu domowym u boku taty.

Zosia Smolarczyk Przylądek Nadziei

 

Pomóż dzieciom chorym na raka!

Fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową” Ślężna 114s/1, 53-111 Wrocław

Pomaganie jest tak proste!

Masz realny wpływ na życie naszych Podopiecznych!
Przylądek Nadziei wpłaty

50zł

Wpłacam

100zł

Wpłacam

Wpłata od serca

Wpłacam

Wspieraj systematycznie

Wpłacam

Dzięki Tobie możemy działać!

Pomagam i wpłacam