Pomagam i wpłacam

Ma tylko pięć lat i medal superbohatera! Mały strażak toczy bój z białaczką

12 marca 2021

Szymon umie już obsługiwać gaśnicę i w małym palcu ma wszystkie numery alarmowe. Potrafi ugasić pożar, a nawet samodzielnie zbudować wóz strażacki z klocków lego albo kartonu! Za jego kierownicą często siada z młodszą siostrzyczką, Antosią. Teraz musi odłożyć na bok strażacki hełm, bo toczy walkę z białaczką.

Szymon Łużny jest małym strażakiem z Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej w jednostce OSP w Szczyglicach, miejscowości nieopodal Głogowa. Może się pochwalić nawet specjalnym medalem, bo potrafi obsługiwać gaśnicę, umie ugasić pożar i w małym palcu ma wszystkie numery alarmowe. Nic dziwnego, bo chłopiec wychowuje się w rodzinie, w której tradycje strażackie przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Pożary gasili jego pradziadek, dziadek, mama Kasia i tata Emil!

Szymon kocha nie tylko wozy strażackie, ale wszystkie pojazdy! Ma sporą kolekcję resoraków i uwielbia sam konstruować maszyny z klocków lego albo z… kartonów! Wyobraźnia chłopca nie ma granic! Wystarczą mu nożyczki, taśma klejąca i stare pudła.

– Szymon potrafi stworzyć coś z niczego, a jego pokój przypomina czasami prawdziwy plac zabaw – śmieje się jego mama, pani Kasia. Synek nie tylko konstruuje pojazdy, ale także tory wyścigowe, zamki, miasteczka i skocznie!

Pokój Szymka to zaczarowane miejsce, które polubiła również jego młodsza siostra, Antosia. Choć ma zaledwie 1,5 roku, świetnie bawi się z braciszkiem, który chętnie dzieli się z nią zabawkami albo gra w berka. Szymon doskonale odnajduje się w roli starszego brata i chętnie pomaga w opiece nad Antosią, na przykład, gdy mama gotuje obiad.

– Dzieci świetnie się dogadują, mimo, że córka nie umie jeszcze mówić – śmieje się pani Kasia. – Szymkowi tak spodobało się bycie starszym bratem, że chciałby mieć jeszcze jedną siostrzyczkę!

Ale teraz Antosia musi się bawić sama, a z Szymkiem widują się przez kamerkę. Bo jej braciszek dzielnie walczy z nowotworem w Przylądku Nadziei.

Pierwsze objawy – ból brzuszka

Szymek zawsze był okazem zdrowia i rzadko doskwierał mu nawet niewinny katar. Problemy ze zdrowiem wojownika zaczęły się dokładnie 26. grudnia 2020 roku, w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Chłopiec zaczął się skarżyć na ból brzuszka, który stał się twardy i nieco powiększony.

– Od razu złapałam za telefon i zadzwoniłam do pediatry Szymka – wspomina pani Katarzyna. – Pani doktor zaleciła podać małemu środki przeciwko wzdęciom i obserwować jego brzuszek. Niestety to nie przyniosło żadnych rezultatów, a ból nie mijał.

Wieczorem rodzice zabrali Szymka na pilną konsultację lekarską, która skończyła się skierowaniem do szpitala w Głogowie. Tam wojownika czekała seria badań, które wykazały, że pacjent ma powiększoną wątrobę i śledzionę. Lekarze szybko podjęli decyzję, że Szymek powinien kontynuować diagnostykę i leczenie w Przylądku Nadziei.

W poniedziałek 28. Grudnia 2021 roku Szymek karetką przyjechał do Wrocławia. Od razu miał wykonane badania u okulisty oraz punkcję szpiku. We wtorek lekarze wiedzieli już, że mają do czynienia z białaczką.

Podwójny cios

Trzeciego dnia pobytu Szymka w Przylądku padła ostateczna diagnoza. Pacjent zmaga się z ostrą białaczką limfoblastyczną b-komórkową. Dla jego rodziców to był potężny cios, na który nie byli gotowi.

– Długo nie dowierzałam, że Szymon jest tak poważnie chory! – wspomina pani Katarzyna.
– Przecież zawsze był okazem zdrowia! Czułam ogromny ból w sercu i wciąż zadawałam sobie pytanie, dlaczego spotkało to akurat Szymka?

Dodatkowego stresu u małego pacjenta i jego rodziców przysparzał fakt, że Szymon bardzo źle znosił początek leczenia. Bolała go niemal każda część ciała, miał rany w buzi, w przełyku i doskwierały mu gorączki, bóle brzuszka oraz biegunki. Ale był niezwykle dzielny.

– W sumie synka czeka sześć cykli chemioterapii – mówi pani Katarzyna. – Za sobą mamy już trzy, ale na szczęście ten ostatni przebiegł już znacznie lepiej.

Leczenie Szymona jest bardzo intensywne. Między kolejnymi cyklami chemioterapii nie ma czasu na przerwy, a każda infekcja sprawia, że leczenie się wydłuża. Jak tylko organizm wojownika wystarczająco się zregeneruje, rozpoczyna kolejny etap leczenia. Ale gołym okiem widać już jego postępy! Brzuszek Szymka zdecydowanie się zmniejszył, a USG wykazało, że jego wątroba skurczyła się o kilka centymetrów!

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego

Szymek bardzo tęskni za tatą i Antosią. W szpitalu, z powodu obostrzeń epidemiologicznych, może być tylko z mamą. Rodzina widuje się głównie za pomocą kamerki w telefonie, a czasami przez okno szpitalnej sali.

– Te wizyty pod Przylądkiem są dla Szymka ogromną radością – mówi mama wojownika.
– Kiedy jednak muszą dobiec końca, synek już odlicza dni do kolejnej. Ale nie tylko rodzina jest jego wsparciem w walce!

Siły do pokonania choroby dodają mu również strażacy z OSP w Szczyglicach i innych jednostek z powiatu, a także strażacy Państwowej Straży Pożarnej! Wojownik dostaje od nich mnóstwo wsparcia. Kiedy tylko była potrzebna krew dla Szymka, od razu zorganizowali krwiobus i zachęcali do oddawania krwi wszystkim pacjentom Przylądka Nadziei. Zainteresowanie było ogromne!

– Strażacy są jak jedna wielka rodzina! – śmieje się pani Katarzyna. – “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”! Bardzo zaangażowali się w pomoc wszystkim małym pacjentom.

Szymek może liczyć również na pomoc zaprzyjaźnionych firm z regionu, które wspierają go w leczeniu.

Coraz bliżej powrotu do domu

Chłopiec odbudowuje się właśnie po trzecim cyklu chemioterapii i lada moment rozpocznie kolejny. Po czwartym cyklu chemioterapii Szymka czekają badania i kolejne, dwa ostatnie cykle leczenia. Potem wizyty kontrolne. Trzymajmy mocno kciuki, żeby wojownik jak najszybciej wrócił do domu. Do swojego zaczarowanego pokoju, wycinania samochodów z kartonu, zabaw z siostrzyczką i rodzicami.

Aktualizacja 25.08.2021

Szymon ma się świetnie! Nie przyjmuje już żadnych leków, a gabinet lekarski odwiedza tylko podczas wizyt kontrolnych. Szymek bawi się z siostrzyczką, kibicuje kolegom na zawodach strażackich i dużo się uśmiecha. I mocno trzymamy kciuki, by tak już pozostało!

Pomóż dzieciom chorym na raka!

Fundacja „Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową” Ślężna 114s/1, 53-111 Wrocław

 

Pomaganie jest tak proste!

Masz realny wpływ na życie naszych Podopiecznych!
Przylądek Nadziei wpłaty

50zł

Wpłacam

100zł

Wpłacam

Wpłata od serca

Wpłacam

Wspieraj systematycznie

Wpłacam

Dzięki Tobie możemy działać!

Pomagam i wpłacam