Pomagam i wpłacam

Naukowcem, szefem kuchni, a może modelką? Milenka będzie kim tylko zechce, ale najpierw musi rozprawić się z chorobą

31 października 2019

Prawdziwy szef kuchni, wielbicielka sensoplastyki i wszystkich zajęć, które odbywają się w Przylądku – Milenka Balsewicz uwielbia aktywnie spędzać czas. Każda rola, wyzwanie czy zadanie nie jest jej straszne i co więcej – sprawa olbrzymią radość. Świat stoi przed nią otworem. Jak tylko pokona białaczkę limfoblastyczną, nie będzie dla niej rzeczy niemożliwych.

– Milenka bardzo tęskni za domem. Czasami udaje nam się wyjść na przepustkę – na kilka dni, a nawet dłużej, jeżeli wszystkie wyniki są prawidłowe – opowiada Ewa Kobus, mama dziewczynki. Są ze Ścinawy, miasteczka w województwie dolnośląskim. Ich życie toczy się jednak głównie 75 kilometrów od domu. We wrocławskiej klinice Przylądek Nadziei.

Ośmiolatka trafiła do Przylądka w kwietniu 2019 roku. Wszystko zaczęło się jak większość historii małego pacjenta wrocławskiego szpitala. Przypadkiem. Dziewczynkę „złapało” przeziębienie. Była osłabiona, więc mama zabrała ją do lekarza rodzinnego w miejscowości, w której mieszkają.

– Pani doktor zaleciła, aby Milenka została pięć dni w domu, bo nie miała gorączki, jedynie węzły chłonne były lekko powiększone, więc nie ma większego strachu – wspomina pani Ewa. – Trzy dni później cały pakiet węzłów na szyi po lewej stronie gwałtownie się powiększył.

Dziewczynka ponownie udała się na wizytę do lekarza, który przepisał antybiotyk. Niestety kuracja nie przyniosła efektów, więc mama zabrała córkę do innego specjalisty, tym razem prywatnie.

– Lekarz powiedział, że mamy szukać dobrego hematologa, bo powiększone węzły chłonne nie wróżą nic dobrego – mówi mama ośmiolatki. – Trafiliśmy więc na prywatne konsultacje do pani profesor Kazanowskiej we Wrocławiu, która wysłała nas do Przylądka.

W międzyczasie węzły chłonne na chwilę się zmniejszyły i lekarze stwierdzili, że Milenka cierpi dodatkowo na mononukleozę. Po jakimś czasie węzły chłonne znacznie się powiększyły w okolicach obojczyka, pod pachami i na pachwinach.

– Robiliśmy wiele badań, ale morfologia była w normie. Co tydzień stawialiśmy się na kontrolę, aż w końcu pani profesor zadecydowała, że jeden węzeł musi być wycięty i przebadany – opowiada pani Ewa.

W następnym tygodniu od pobrania węzła chłonnego przyszły wyniki badań. Okazało się, że to chłoniak limfoblastyczny. Pod koniec kwietnia dziewczynka trafiła do Kliniki Przylądek Nadziei, gdzie dokładnie zbadano jej szpik kostny. Wyniki badań jednoznacznie wskazały, że przyczyną złego samopoczucia Milenki jest białaczka limfoblastyczna T-komórkowa.

Rodzice 30 kwietnia podpisali protokół, po czym Milenka rozpoczęła intensywne leczenie. Chemioterapia, radioterapia, sterydy – dziewczynka przeszła wiele terapii, które mają za zadanie pokonać chorobę nowotworową.

– Skutkami ubocznymi leczenia były bóle nóżek, a co za tym szło – ograniczone chodzenie i konieczność poruszania się na wózku na dłuższe dystanse. Towarzyszyły jej również nudności, złe samopoczucie oraz ścisłe diety – wspomina mama dziewczynki. – Przy drugim bloku leczenia wystąpiły żywienia pozajelitowe a enzymy trzustkowe były znacznie przekroczone. Okazało się, że w dalszym leczeniu, córka nie może dostawać chemii.

Pogorszenie wyników i problemy z trzustką spowodowały, że lekarze zdecydowali o przeszczepie, który odbędzie się 31 października. Na szczęście okazało się, że dawcą może być pięcioletnia siostrzyczka Milenki – Emilka.

– Emilka jest przeszczęśliwa, że może być dawcą. Każdemu się chwali i jest bardzo dumna z tego powodu – mówi z uśmiechem pani Ewa. – Dzielnie znosi wszystkie wkłucia, zastrzyki i wenflony.

Emilka przyjechała do Przylądka tydzień przed planowanym przeszczepem, aby przejść przez wszystkie procedury związane z przygotowaniem do zabiegu.
– Starszy brat Milenki, Miłosz jest z nami myślami, wspiera nas i jest z nami w stałym kontakcie – opowiada mama ośmiolatki.

Milenka jest bardzo odważna, twarda i zawsze uśmiechnięta. Dzielnie stawia czoła chorobie. Aktywnie spędza czas w Przylądku i uwielbia uczestniczyć we wszystkich zajęciach, które odbywają się w Klinice.

 

– Bardzo lubi przebierać się razem z Emilką. Jak miała więcej sił, to jeździła na hulajnodze. Jest fanką seriali i filmów – jak jej się jakiś spodoba, to może go oglądać setki razy. Jednym z takich filmów jest „Piotruś Królik”. Poza tym zna chyba wszystkie youtuberki – mówi pani Ewa. Teraz musi siedzieć w pokoju i bardzo jej się nudzi.

– Zawsze, kiedy pytam ją jak, się czuje, niezależnie od sytuacji, odpowiada, że dobrze – opowiada mama Mileny. – Teraz czekamy na przeszczep. Mamy nadzieję, że pomoże nam wyzdrowieć i już niedługo wrócimy do domu.

Milenka ma złote serduszko i już teraz pomaga innym dzieciom! Znacie ją z plakatów i filmów Fundacji Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową, które namawiają w tym roku do przekazywania 1% podatku PIT na leczenie dzieci chorych na raka. Udział w sesji był przygodą i kto wie, może w przyszłości zostanie gwiazdą filmową? Bo kamera bardzo polubiła Milenkę. I chyba z wzajemnością.

Pomóż dzieciom chorym na raka!

Fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową” Ślężna 114s/1, 53-111 Wrocław

 

Pomaganie jest tak proste!

Masz realny wpływ na życie naszych Podopiecznych!
Przylądek Nadziei wpłaty

50zł

Wpłacam

100zł

Wpłacam

Wpłata od serca

Wpłacam

Wspieraj systematycznie

Wpłacam

Dzięki Tobie możemy działać!

Pomagam i wpłacam