Pomagam i wpłacam

Ogromny guz i aż 28 dawek radioterapii. Mały Maciek dzielnie stawia czoła mięsakowi RMS

12 września 2019

Guz w miednicy dwuletniego Maciusia rozwijał się błyskawicznie. W lipcu badanie USG jeszcze go nie pokazało, w październiku miał już 9 centymetrów. Walka o zdrowie chłopca toczyła się w Poznaniu i Wrocławiu. A on w szpitalach odkrył w sobie żyłkę artysty.

Niebieskie okulary, czarujący uśmiech i orteza na nóżce – to znaki rozpoznawcze Maćka Adamskiego. Maciuś ma trzy latka i starszego o półtora roku brata Krzysia. Ma też duszę artysty. Uwielbia malować, mieszać kolory. Zajęcia twórcze i sensoplastyczne w Przylądku Nadziei to jego żywioł. Rodzice żartują, że Maciuś idzie w ślady Pablo Picasso, a jego obrazki działają na wyobraźnię.

Drugim zamiłowaniem Maćka jest motoryzacja. Samochodziki wszelkiego rodzaju to coś, czym bawić mógłby się bez końca. I jeszcze konstrukcje przestrzenne. W budowaniu z klocków Maciek nie ma sobie równych!

Niedawno Maciusia zafascynowało coś jeszcze. To alfabet. A ponieważ, jeśli za coś się zabiera, to z rozmachem, po opanowaniu polskiego i angielskiego, teraz uczy się francuskiego i… rosyjskiego. W Przylądku polubił też zajęcia muzyczne. Na zabawkowej gitarze potrafi już zagrać „Panie Janie”, z czego jest bardzo dumny.

Choroba genetyczna i kłopoty z nóżkami

Kłopoty ze zdrowiem Maćka zaczęły się już od pierwszych chwil życia. Kiedy miał trzy miesiące, trafił pod opiekę ortopedy. Miał kłopoty z nóżkami. Okazało się, że cierpi na chorobę genetyczną: nerwiakowłókniakowatość typu 1 (inaczej NF1, albo choroba von Recklinghausena). Głównie objawia się tym, że w różnych miejscach organizmu pojawiać się mogą nerwiakowłókniaki, powodujące zaburzenia pracy nerwów.

U Maćka zasadniczym objawem były schorzenia kości w lewej nóżce. Chłopiec przeszedł już operację, ma pręty wzmacniające obie kości podudzia i musi chodzić w ortezie. Pojawiła się też jaskra, problemy dermatologiczne. Pod koniec października ubiegłego roku rodziców Maćka zaniepokoiło coś jeszcze. Spuchnięty pośladek.

Maciek Adamski

– Początkowo myśleliśmy, że Maciuś na coś upadł. Miał siniaka, obrzęk, płakał z bólu. Pojechaliśmy na izbę przyjęć do szpitala – opowiada pani Karolina. – Zostało zrobione USG, ale niczego niepokojącego nie pokazało. Mieliśmy obserwować, dostaliśmy skierowanie do poradni chirurgicznej.

Ogromny guz w miednicy i pośladku

Jednak sytuacja z czasem się nie poprawiała. Wręcz przeciwnie. Maciuś zaczął mocno gorączkować. Miał kłopoty z wypróżnianiem. Pojawiło się zasinienie wokół pępka. Pani doktor dała więc rodzicom skierowanie na USG brzucha. Dopiero wtedy okazało się, co jest przyczyną problemów. To był guz. Mięsak RMS zlokalizowany w miednicy i pośladku. Ogromny. Miał już wtedy 9 centymetrów. Uciskał na pęcherz, odbytnicę.

Rodzina Maciusia mieszka w wielkopolskim Kostrzynie. Trafił więc pod opiekę specjalistów z Poznania. Tomograf, biopsja, cewnikowanie, bardzo silne środki przeciwbólowe. Właściwie z dnia na dzień nowotwór unieruchomił chłopca w szpitalnym łóżku. Nie mógł już stać, nie chciał poruszać nóżkami. Każde dotknięcie sprawiało mu ból. Po pierwszym cyklu chemii mały Maciek trafił ze szpitala w Poznaniu do Przylądka Nadziei. Do najlepszych specjalistów w Polsce, zajmujących się mięsakami. Tutaj przeszedł dwa kolejne cykle chemioterapii.

– Organizm zareagował pozytywnie. Guz się zmniejszył do tego stopnia, że chirurg w lutym podjął się operacji wycięcia – wspomina pani Karolina. – Nie można było niestety usunąć go z bezpiecznym marginesem tkanek. Był zbyt rozprzestrzeniony i w takiej lokalizacji, że taka operacja była zbyt ryzykowna. Usunięte zostało tyle, ile dało się wyciąć bez ryzyka.

9 cykli chemii, 28 naświetleń. Czy to już koniec?

Po operacji Maciek kontynuował chemioterapię. Po kolejnych dwóch cyklach lekarze zdecydowali o radioterapii. Przeszedł aż 28 naświetleń. To bardzo, bardzo dużo. Potem jeszcze cztery kolejne cykle chemii. Właśnie zakończył się ostatni z zaplanowanych. Nie obyło się bez powikłań. Tym bardziej cała rodzina czeka z niecierpliwością na informację o efektach.

Maciek Adamski

Maciek jest w tej chwili na etapie badań rezonansem i tomografem. Jeśli nie będzie widać nowotworu, będzie można przejść na etap obserwacji. Ostateczna decyzja będzie zależała od wyników badań. W tej chwili to największe marzenie: żeby były dobre i można było wrócić do domu. A w Przylądku pojawiać się już tylko na kontrole.

 

Pomóż dzieciom chorym na raka!

Fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową” Ślężna 114s/1, 53-111 Wrocław

Pomaganie jest tak proste!

Masz realny wpływ na życie naszych Podopiecznych!
Przylądek Nadziei wpłaty

25zł

Wpłacam

50zł

Wpłacam

100zł

Wpłacam

Wpłata od serca

Wpłacam

Dzięki Tobie możemy działać!

Pomagam i wpłacam