„Pokonać raczka” – najważniejsza pozycja z listy marzeń Gosi

16 maja 2019

Nietypowy ból brzuszka i złe samopoczucie – chociaż lekarze podejrzewali problemy natury psychicznej, mama Gosi wiedziała, że kryje się za tym coś innego. Nikt jednak nie spodziewał się neuroblastomy. Po wielomiesięcznym leczeniu nowotwór złośliwy powrócił. Teraz dziewczynka walczy z chorobą ze zdwojoną siłą.

Gosia Kląskała w sierpniu skończy 6 lat. Mieszka we Wrocławiu razem z rodzicami oraz młodszym rodzeństwem – Basią oraz Michałkiem.  Uwielbia zwierzęta, a w szczególności konie. Pewnego dnia dziewczynkę zaczął bardzo boleć brzuszek. Rodzice odwiedzali pogotowie, pediatrów oraz innych specjalistów, aby dowiedzieć się co jest przyczyną złego samopoczucia córki. – Każdy lekarz odsyłał nas do kogoś innego. Twierdzili, że Gosia ma problemy psychiczne. – opowiada poirytowana pani Ania – mama dziewczynki. – Znam swoje dziecko i wiedziałam, że przyczyną nie mogą być problemy psychiczne! Podejrzewałam, że to bakterie lub pasożyty zaatakowały jej organizm. Lekarze nie chcieli zlecić badań, więc sama załatwiałam podstawowe badania krwi, moczu, itp.

Rozpoczęcie walki z groźnym przeciwnikiem

W październiku 2016 roku Pani Ania zdobyła skierowanie na USG jamy brzusznej, które odbyło się miesiąc później. Badanie jednoznacznie pokazało, że przyczyną złego samopoczucia dziewczynki jest neuroblastoma w postaci guza w lewej części przestrzeni zaotrzewnej. Guz miał  aż 14 cm! Lekarze skierowali Gosię do Przylądka Nadziei, w którym przeszła wielomiesięczne leczenie. Przyjęła 6 cykli chemioterapii i była poddana zabiegowi usunięcia guza. Szczęśliwa, że pokonała chorobę Gosia wróciła do ukochanego domu, w którym cieszyła się dzieciństwem przez rok.

W grudniu wróciły nieprzyjemne dolegliwości i ból. – Od świąt bożonarodzeniowych Gosię zaczął boleć brzuch i wiedziałam, że coś się dzieje. – mówi mama dziewczynki –  Myśleliśmy z mężem, że to wyrostek robaczkowy, więc udaliśmy się na SOR przy ul. Fieldorfa. Lekarze twierdzili, że to przez infekcję lub przejedzenie! Tłumaczyłam im, że to nie możliwe, bo córka nie jadła wiele.

Choroba wróciła

W połowie stycznia Gosia miała przeprowadzoną tomografię komputerową, za pomocą której lekarze wykryli guza – ponownie w przestrzeni zaotrzewniowej. Dziewczynka wróciła do Przylądka Nadziei, aby wznowić leczenie, tym razem ze zdwojoną siłą. Guz został usunięty a lekarze ustalili intensywne leczenie – m.in.  8 cykli chemioterapii, retynoidy, radioterapię. – Na szczęście drugi guzek nie był tak duży, jak ten pierwszy. – wspomina pani Ania – Lekarze zastanawiają się również nad leczeniem przeciwciałami anty-GD2.

Aby pokonać przeciwnika dziewczynka musi co 10 dni odwiedzać Przylądek, w którym  zostaje około 3 dni. Czasami ten okres się wydłuża przez infekcje. Po chemioterapii Gosię często boli brzuch, zdarzają się wymioty, bole neuropatyczne nóżek i słaby apetyt. Ma lekki niedosłuch. – Niezwykle dzielnie znosi całą chorobę. Wszystko rozumie, jest świadoma, ciekawa świata i bardzo odważna. – opowiada z uśmiechem mama Gosi – Za każdym razem z ochotą podnosi rączkę do badania, wie kiedy ma się położyć i leżeć spokojnie. Nie lubi być usypiana, bardzo boi się narkozy.

Już jako 3,5 letni maluszek przechodziła radioterapię i tomografię bez usypiana. Interesowało ją co się wokół niej dzieje. – Gosieńka zaczyna zadawać coraz więcej pytań, takich doroślejszych – mówi pani Ania. – Kiedyś mówiła „Mamo, chcę iść do nieba, będę z babcią i dziadkiem”. Teraz zmieniła zdanie i twierdzi, że jednak jeszcze chce trochę pożyć.

Dziewczynka jest bardzo zżyta z rodzeństwem – ma młodszego brata i siostrzyczkę. Cieszy się każdą wspólną chwilą. Chociaż ma bardzo niską odporność, kontakt z nimi pomaga jej psychicznie. – To niesamowite jak się śmieje i piszczy z radości po wyjściu szpitala, jak tylko zobaczy Michałka i Basię – opowiada mama Gosi – Cały czas myśli o swoim rodzeństwie, nawet jak idzie do lekarza i dostaje naklejkę, zawsze prosi o dodatkowe dla nich. Jej młodsza siostra była przy niej przez całe leczenie. Jak Gosia leżała w Przylądku, byłam w ciąży z Basią. Przez stres, noszenie, ciągłe przebieranie się urodziłam ją miesiąc przed czasem.

Przylądek – drugim domem Gosi

Pani Ania oraz Gosia zrobiły wspólnie listę marzeń inspirując się popularnym filmem z Jackiem Nickolsonem i Morganem Freemanem – Stworzyłyśmy ją na początku choroby, ponieważ wszystko co jest zapisane ma podwójną moc. – wspomina z uśmiechem pani Ania – Lista zawierała pozycje typu „chcę się spotkać z Michałkiem”, „chcę pójść na spacer” i najważniejszą: „pokonać raczka”.

Gosia jest uśmiechnięta, radosna i uwielbia spędzać czas na warsztatach i w salach poznawania świata. – Najgorsze są momenty, w których córka jest podpięta do aparatury i muszę wtedy zasłaniać głośniki, z których często zapraszają nas na warsztaty. – opowiada mama dziewczynki – Czasami ze łzami w oczach prosiłyśmy pielęgniarki o odpięcie tylko po to, aby chociaż na chwilkę Gosia mogła zejść na dół, do dzieci.

Leczenie zaplanowane jest na co najmniej pół roku. – Uderzamy do choroby z całą dostępną siłą i ze wszystkimi możliwymi metodami leczenia. – mówi pani Ania, gładząc córkę po głowie – Mamy nadzieję, że już niedługo Gosia wygra tę walkę z nowotworem i wróci do domu, do rodziny, która ją kocha i która bardzo za nią tęskni.

 

Pomóż dzieciom chorym na raka!

Fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową” Ślężna 114s/1, 53-111 Wrocław

Pomaganie jest tak proste!

Masz realny wpływ na życie naszych Podopiecznych

25zł

Wpłacam

50zł

Wpłacam

100zł

Wpłacam

Wpłata od serca

Wpłacam

Dzięki Tobie możemy działać!