Roxanka w podróży po życie

15 marca 2016

Ogromne błękitno-szare oczy i uśmiech, dzięki któremu aż robi się jasno w szpitalnej Sali. Niespełna pięcioletnią Roxankę Szymkun znają we wrocławskiej klinice onkologii dziecięcej wszyscy. Pogodna, uśmiechnięta i nawet w najtrudniejsze dni pokazuje kciuk do góry i mówi, że wszystko jest ok. A takich trudnych dni jest naprawdę sporo. Bo i przeciwnik, z którym walczy dziewczynka jest niezwykle groźny.

Roxanka zmaga się z neuroblastomą – potwornie złośliwym i niebezpiecznym nowotworem, który atakuje małe dzieci. Rak odebrał dziewczynce normalne dzieciństwo, bo od ponad półtora roku częściej przebywa w szpitalu niż we własnym domku. Droga do zdrowia jest jeszcze długa i bardzo kosztowna. Rodzice wiedzą, że nie mogą się poddać, a uśmiech córeczki upewnia ich w tym każdego dnia.

Szok dla rodziców

A zaczęło się całkiem niewinnie. Rezolutna trzylatka uwielbiała bawić się lalkami i biegać za piłką. I była bardzo, bardzo wesoła. Dlatego, gdy tuż po trzecich urodzinach zaczął ją boleć brzuszek, a Roxanka stawała się coraz bardziej markotna i płaczliwa, to mama wiedziała, że coś jest nie w porządku. Potem doszły wymioty, ból w nóżkach i pleckach. Odeszła ochota na jedzenie i na zabawę. Zaczęły się pierwsze badania. I już USG zdradziło, że dzieje się coś bardzo groźnego. Roxanka została skierowana do specjalistów, którzy nie mieli wątpliwości – neuroblastoma, groźny nowotwór dziecięcy.

To był dla mnie szok. Zaniemówiłam. Nie wiedziałam, co mam powiedzieć, rozpłakałam się. Myślałam, dlaczego akurat moja córeczka, przecież jest jeszcze taka mała. Zadzwoniłam do męża, on również nie dowierzał – opowiada Wioletta Waluk-Szymkun, mama Roxany. Lekarze od razu przedstawili plan leczenia: na początek chemioterapia, która zmniejszy guza. Potem operacja. I od samego początku wizja bardzo drogiego leczenia za granicą.

Będziemy walczyć

Zaczęła się długa terapia. Miesiące spędzane na szpitalnym łóżku, bolesne leczenie sprawiły, że Roxanka bardzo wydoroślała. Jest zmęczona szpitalem, a uśmiech, który nie schodził jej z buzi, teraz pojawia się dużo rzadziej. No chyba, że na oddziale akurat leży Kornelka. Przyjaciółka, z którą nawet najtrudniejsze szpitalne dni łatwiej przetrwać. Dziewczynki są dla siebie jak siostry i potrafią sobie poprawić humor nawet gdy chemioterapia kapiąca w kroplówce odbiera ostatnie siły do szaleństw po klinicznych korytarzach. Są kowbojkami, wróżkami, weterynarkami, które opiekują się swoimi pluszakami. W zabawie przenoszą się w świat wyobraźni, która choć na chwilę pozwala im zapomnieć o chorobie i strachu. Takie chwile są dla maluchów chorych na raka bezcenne, bo pozwalają naładować akumulatory na następne godziny i dni.

I tylko rodzice żałują, że nie mogą uciec na chwilę w świat marzeń i wyobraźni. Zapomnieć o chemiach, operacjach, przeszczepach szpiku, o tym, że choroba jest bezlitosna. Walka z nowotworem wymagała od rodziców nadludzkiej siły i pokonywanie strachu przed tym, że mogą ją stracić. Teraz doszedł strach o to, czy zdobędą pieniądze na leczenie.

Daj szansę na podróż życia

Bo szansą na pokonanie nowotworu jest dla dziewczynki immunoterapia anty-GD2 w Genui. Leczenie przeciwciałami to klucz do życia. Dziewczynka niestety nie ma szans na leczenie w Polsce i jedyną szansą jest bardzo kosztowna terapia we Włoszech, na którą rodzina potrzebuje 160 tys. złotych. Fundacja ,,Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową” zgodziła pokryć się te koszty, ale cały czas potrzebne są pieniądze na zapewnienie pobytu dziewczynce i jej rodzicom we Włoszech. Każda, nawet najmniejsza kwota jest ważna i może pomóc! Roxanka tak bardzo chce żyć….

Cała ta sytuacja sprawiła, że bardzo wydoroślała, ale nie jest do końca świadoma co się dzieje w jej maleńkim ciałku i wciąż daje nam mnóstwo radości. I choć cierpi, to cały czas psoci, a uśmiech nie schodzi z jej buźki. To wszystko sprawia, że dzięki niej mamy dużo wytrwałości i siły do walki, o to, żeby ten uśmiech trwał wiecznie – opowiada mama dziewczynki.

 

Pomóż dzieciom chorym na raka!

Fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową” Ślężna 114s/1, 53-111 Wrocław

Pomaganie jest tak proste!

Masz realny wpływ na życie naszych Podopiecznych!
Przylądek Nadziei wpłaty

25zł

Wpłacam

50zł

Wpłacam

100zł

Wpłacam

Wpłata od serca

Wpłacam

Dzięki Tobie możemy działać!