Samira mistrzyni puzzli walczy z neuroblastomą

26 października 2018

„Mamusiu, dlaczego jestem taka chora?” – pyta mała Samira Khamsurkaeva ze łzami w oczach patrząc na swoją mamę. Ale na to pytanie nie ma dobrej odpowiedzi. Jej rodzice w przyjechali do Polski, by rozpocząć tu spokojne życie, gdy nagle choroba postanowiła odebrać życie ich 4-letniej córeczce. Mamy niewiele czasu, bo rak nie daje za wygraną!

Rodzice Samiry przyjechali do Polski 10 lat temu. Zaczęli wieść tu spokojne, zwyczajne życie. Właśnie tu urodziły się ich trzy ukochane córki: Karina, Jasmina i Samira. Nic nie wskazywało na to, że ten samira w przyladkupoukładany świat nagle runie na wieść o śmiertelnej chorobie, z którą zmaga się ich najmłodsza kruszynka. „Najgroźniejszy dziecięcy nowotwór” – na to stwierdzenie natknął się każdy rodzic dziecka z neuroblastomą.  Słysząc to rodziców przeszedł zimny dreszcz.

Guz w brzuchu

W maju Samirkę zaczął boleć bok. Obudziła się rano i bardzo płakała, miała wzdęty brzuszek. Dałam jej lek przeciwbólowy i przeszło. Wieczorem ból powrócił, jeszcze silniejszy. To był piątek, chcieliśmy przeczekać weekend, ale z każdą godziną i każdym dniem było coraz gorzej. W niedzielę musieliśmy jechać na pogotowie. Zbadali ją. Ten guzek na brzuchu był już widoczny, tak jakby wypierał, ale lekarze puścili ją do domu, twierdząc, że to nic groźnego – wspomina początki leczenia Heidi, mama dziewczynki. Jednak w domu, w nocy znów pojawił się ten okropny ból, a Samira tak przeraźliwie płakała… – Wiedziałam, że jest już naprawdę źle. Matki to czują.  Tylko jak pomóc dziecku, które straszliwie cierpi, skoro na pogotowiu stwierdzili, że nic się nie dzieje? – rozkłada bezradnie ręce.

W ogromnym stresie wrócili z córką do szpitala, zrobiono USG i już było wiadomo, że ze zdrowiem Samiry nie jest dobrze. Natychmiast wysłano ich na onkologię do Białegostoku. Tam pojawiła się diagnoza – neuroblastoma IV stopnia złośliwości. Diagnoza brzmiała jak wyrok.

Nasza córcia na początku bardzo się buntowała, nie chciała być w szpitalu, nie mogła nawet patrzeć na lekarzy. I ciągle pytała, dlaczego jest chora. Ale trudne rozmowy to przecież nasza codzienność – dodaje smutno mama.

Bolesna utrata włosów

blizny samirySamirce w końcu wypadły włoski. Przyszedł dzień, w którym podeszła do lustra i patrząc na swoją łysą główkę zapytała: „Mamuniu, czy już nie jestem taka fajna?”. Pani Heidi przez łzy odpowiadała, że wszystkie odrosną. Będą nowe, jeszcze lepsze i mocniejsze…

Po 8 cyklach chemioterapii guz się zmniejszył i udało się go wyciąć w całości. Konieczny był jeszcze autoprzeszczep w październiku. Od tej operacji Samirka leży słaba w szpitalnym łóżeczku, nie chce jeść, nie ma siły się nawet do nas uśmiechnąć…  – Jesteśmy z mężem przy niej cały czas. Ona się tak bardzo boi… Przy każdym badaniu trzyma mnie za rękę tak mocno, że tylko wyobraźnia pozwala mi domyślić się, jak wielki strach i cierpienie skrywa w swoim serduszku – mówi mama dziewczynki.

Choroba rozdzieliła rodzinę – Samirka z mamą i tatą są cały czas w Przylądku, 500 kilometrów od domu, w którym czekają nasze dwie córki z babcią. Dziewczynki też cierpią, że siostra jest daleko, nie mogą jej pomóc, ani nawet się z nią pobawić… „Mama, ja tęsknie za Kariną i Jasminą! Kiedy je w końcu zobaczę?” – pyta mała Samira, ale nikt napuzzle samiry to pytanie nie zna odpowiedzi.

 

Życie za 900 tysięcy

Neuroblastoma jest dosyć przewidywalna – prawie zawsze wraca. Nowotwór sprawia, że rodzicom kończą się siły, ale wciąż mają nadzieję, że raz na zawsze uda im się go pokonać. Choć cena za życie córki jest bardzo wysoka. Prawie 900 tysięcy kosztuje immunoterapia w Krakowie. – Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie tak wielkich pieniędzy, co dopiero je zebrać! Nikogo tu nie znamy, mamy tylko siebie… – mówi ze smutkiem pani Heidi.

Zegar tyka coraz głośniej, a jego hałas nie pozwala spać spokojnie… Samira jest wstydliwa, nieśmiała. Uwielbia układać puzzle i oglądać bajki. Ma tylko 4 lata, a już wiele wycierpiała. Wznowa może ją wykończyć. Tylko immunoterapia jest szansą, by rozprawić się z chorobą raz na zawsze..

Pomóż dzieciom chorym na raka!

Przelew tradycyjny:
Fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową”
Ślężna 114s/1, 53-111 Wrocław, Bank Millennium S.A. 97 1160 2202 0000 0000 9394 2103
Przekazanie 1% podatku – KRS 0000086210

 

 

Pomaganie jest tak proste!

Masz realny wpływ na życie naszych Podopiecznych

25 zł

Wpłacam

50 zł

Wpłacam

100 zł

Wpłacam

Wpłata od serca

Wpłacam

Dzięki Tobie możemy działać!

WPŁACAM