KRS 00000 86 210

Strona główna $ Nasz Podopieczny $ Emilka dwa razy pokonała raka, teraz ma marzenie, które poniesie świat. Pomożesz je spełnić?

Emilka dwa razy pokonała raka, teraz ma marzenie, które poniesie świat. Pomożesz je spełnić?

Lekarze myśleli, że ból plecków małej Emilki spowodowany jest nadwyrężeniem mięśnia. Okazało się jednak, że sprawcą cierpienia jest duży guz, który zajmuje aż połowę klatki piersiowej dziewczynki. To był początek kalejdoskopu emocji. Od radości do bólu, od niepewności do szczęścia. Długiej drogi do zdrowia, która doprowadziła do absolutnie fantastycznego pomysłu. Też możesz mieć w nim udział!
Emilka Wójcik

Emilia Wójcik mieszka w Radeczu, niedaleko Brzegu Dolnego. Jest pogodna, radosna i uśmiechnięta. Ma starszego brata Filipa, już w przedszkolu została fanką „Krainy Lodu”, układania puzzli i kolorowanek. Jednak na tym radosnym dzieciństwie położył się cień. Kiedy Emilka miała cztery lata, w lipcu 2019 roku, zaczęła nagle gorączkować. Wysoka temperatura utrzymywała się kilka dni, a lekarz z przychodni nie potrafili powiedzieć zmartwionej mamie, co może być przyczyną.

Osłuchowo wszystko było w porządku, gardło czyste. Gorączka jednak nie ustępowała. Syrop przeciwwirusowy nie pomógł, antybiotyk nie zadziałał. Co gorsza, do gorączki doszedł przejmujący ból pleców. Początkowo rodzice – pani Iza i pan Łukasz – podejrzewali, że Emilkę przewiało podczas wakacji nad morzem. Jednak objawy niepokojąco się nasilały.

To nie był wyrostek, ani naciągnięcie mięśni

 – W nocy Emilka nie mogła spać, bardzo płakała, że wszystko ją boli, gorączkowała, a antybiotyk nie pomagał – opowiada mama, pani Iza. – Po powrocie do domu zostawiliśmy tylko walizki i szybko pojechaliśmy do szpitala we Wrocławiu. Podejrzewaliśmy atak wyrostka robaczkowego.

Te podejrzenie zostało jednak wykluczone. Kolejny lekarz podejrzewał, że Emilka, która skarżyła się już na ból całej prawej strony, naciągnęła mięśnie. Leczenie w tym kierunku również jednak nie pomagało.

Emilka cały czas gorączkowała i skarżyła się na ból pod paszką. Mamie nie dawało to spokoju i czuła, że kryje się za tym coś więcej niż naciągnięcie mięśnia, więc zdecydowała się zrobić badania krwi i moczu. Wyniki okazały się niekorzystne. Pani Iza podejrzewała, że problemem są nerki, więc zdecydowała się prywatnie zrobić dziewczynce badanie USG.

– Okazało się, że problemem nie są nerki, ale górne drogi oddechowe – opowiada pani Iza. – Lekarz stwierdził, że to, co się dzieje w płucach, to jest coś strasznego i niespotykanego, więc natychmiast skierował nas do szpitala.

Rodzice pojechali prosto do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego. Tam prześwietlenie klatki piersiowej czterolatki pokazało zapalenie płuc z płynem w opłucnej. Na drugi dzień dziewczynka została przewieziona do Dolnośląskiego Szpitala Specjalistycznego, żeby założyć jej drenaż i ściągnąć płyn z opłucnej. 

Guz, na pół klatki piersiowej

Podczas kontrolnych badań klatki lekarz stwierdził, że nie widać płuca i trzeba zrobić tomografię komputerową,. Dopiero wtedy ujawniła się prawdziwa przyczyna dolegliwości Emilki. To był ogromny guz, który zajmował połowę klatki piersiowej. Miał aż 10*16 cm.

– Musieliśmy szybko zdecydować, czy jedziemy do Przylądka Nadziei, żeby chemioterapią próbować zmniejszyć guza, czy zgadzamy się na ryzykowną operację – wspomina mama Emilki. – Wybraliśmy walkę. Tak trafiliśmy do Przylądka.

Chemioterapia nie zmniejszyła jednak guza. Nawet gorzej. Powiększył się o 1 centymetr. Operacja była jednak wciąż bardzo ryzykowna i dla Emilki po prostu niebezpieczna.

– Lekarz nie zgodził się nawet na założenie broviaca, to było zbyt niebezpieczne. Nawet biopsja grubą igłą wiązała się z ogromnym ryzykiem – opowiada pani Iza. – A przecież trzeba było pobrać wycinek do badania. Wyniki histopatologii były jednoznaczne – pleuropulmonary blastoma. Nowotwór złośliwy, guz tkanek miękkich, bardzo rzadki i trudny w leczeniu. Trzeba było działać szybko. Od września Emilka, pod okiem specjalistów z Przylądka nadziei Przylądka rozpoczęła jeszcze agresywniejszą chemioterapię.

Walka o zmniejszenie guza i pierwsza operacja

– Drugiego dnia od podania chemii nastąpił kryzys. Emilka opadła z sił, zrobiła się blada, spadła hemoglobina. Następnego dnia miała przetaczaną krew – wspomina pani Iza. – Ale poza tym, lekarze cały czas mówili, że nie widać po niej choroby. Przy tej wielkości guza Emilka powinna mieć kaszel, duszności, a takich objawów nie miała. Zdradzała nas jedynie gorączka.

Pocieszeniem były jedynie wyniki badania PET, które wykluczały jakiekolwiek przerzuty. Nie było żadnych podejrzanych ognisk.

Silniejsza chemia podziałała. Guz zaczął się zmniejszać. Kiedy zajmował już tylko jeden, dolny płat płuca, lekarze zdecydowali się na operację. Dla pani Izy te cztery i pół godziny były najtrudniejszym czasem w życiu. A chwila, kiedy Emilka obudziła się z narkozy – chwilą chyba najszczęśliwszą.

Operacja się udała i już kolejnego dnia dziewczynka  zaczęła rehabilitację. Rozpierała ją energia. Choć miała dren w opłucnej, dwa dni po operacji biegała, skakała i pełno jej było na szpitalnych korytarzach.

Powrót do przedszkola. I zaraz na oddział

Po czterech kolejnych cyklach chemioterapii i badaniach, które pokazywały całkowite pozbycie się nowotworu, Emilka mogła wreszcie wrócić do domu. Do rodziców, do brata Filipa. Wreszcie – do przedszkola. Wrzesień 2020 roku był pełny radości, spotkań z koleżankami i kolegami. Wydawało się, że to w końcu  powrót do dzieciństwa…

Niestety, nie na długo. Miesiąc później, w październiku, kontrolne badanie rezonansem znów rodzinie Emilki wywróciło świat do góry nogami. Na zdjęciu widać było kolejny guz. W głowie. Pani Iza i pan Łukasz usłyszeli paraliżujące słowo “wznowa”.

– Po szybkiej konsultacji z neurochirurgiem zapadła decyzja o kolejnej operacji. Szybko, w ciągu dwóch tygodni. Dokładnie w piąte urodziny Emilki – opowiada pani Iza. – To był dla nas wszystkich bardzo ciężki czas. Środek pandemii COVID, obostrzenia, wzmożone środki ostrożności. I w tym wszystkim tak poważna operacja…

Przez covidowe obostrzenia mama nie mogła czekać przed blokiem operacyjnym. Musiała zostać w szpitalnej sali, a tata na parkingu. Przez telefon otuchy dodawała pani Izie dr. Jadwiga Węcławek-Tompol. Lekarka, która prowadziła całą terapię Emilki.

To było najdłuższe pięć godzin, jakie może sobie wyobrazić rodzic. Nie sposób wyobrazić sobie emocji, jakie czuje się wtedy na dźwięk słów lekarza: “udało się, wszystko będzie dobrze”. Pani Iza wspomina dziś, że poczuła się, jakby Emilka urodziła się tego dnia na nowo.

To jednak nie koniec. Pierwsze takie leczenie w Polsce

Po operacji, żeby uniknąć ryzyka kolejnej wznowy, Emilka nadal przyjmowała chemię. Potem, na początku 2021 roku, przyszedł czas na kolejny etap – radioterapię. Jednak tuż przed nią, podczas kolejnego rezonansu głowy, okazało się, że znów trzeba walczyć. Badanie pokazało rozsiew komórek nowotworowych do opony mózgowej…

– To było jak cios w serce. Mieliśmy nadzieję, że już wszystko zmierza ku dobremu – wspomina pani Iza. – Niestety, los chciał inaczej.

Lekarze postanowili spróbować metody, której nikt dotąd w Polsce nie stosował u dzieci. Specjaliści z Niemiec, z którymi konsultowali się lekarze z Przylądka Nadziei, zbadali przesłany z Polski wycinek guza i zaproponowali użycie leku biologicznego, trametinibu. Rzecz w tym, że nigdy wcześniej nie był podawany dziecku. W rzadkim nowotworze Emilki dawał jednak nadzieję.

Aby wdrożyć takie leczenie, potrzebna była jednak zgoda Komisji Bioetycznej. W oczekiwaniu na jej decyzję, Emilka przechodziła kolejne cykle chemio- i radioterapii. Do tego nałożyło się uszkodzenie małego serduszka, które nie radziło sobie z taką ilością chemii…

Lek, który wreszcie zadziałał

Zgoda Komisji dała kolejną iskierkę nadziei. Był rok 2022. Nowy lek, w połączeniu ze specjalnie dobraną chemią, początkowo mocno obciążał organizm Emilki. Infekcja za infekcją, antybiotyk za antybiotykiem. Wyniki krwi zmieniające się jak w kalejdoskopie i toczenie za toczeniem… Ale Emilka znosiła wszystko dzielnie. A wyniki powoli, z dnia na dzień stawały się coraz lepsze.

Co najważniejsze – wszystkie kontrolne badania pokazywały, że nowotwór nie wraca. Dla pewności jednak Emilka wciąż – obok biologicznego leku – przyjmowała chemię podtrzymującą. Odstawić ją mogła dopiero po kolejnych dwóch latach. Był już marzec 2024 roku. Emilka miała wtedy 8 i pół roku. Czoła chorobie stawiała już ponad połowę swojego życia.

Molekularny lek, już bez chemicznego wsparcia, dziewczynka przyjmowała jeszcze przez czternaście miesięcy. Ostatnia dawka, ostatnia tabletka, wypadła w maju tego roku.  Dla całej rodziny to ważna data w kalendarzu. Leczenie dobiegło końca!

Dziś Emilka nareszcie ma czas na… bycie dzieckiem. Chodzi do szkoły, spotyka z koleżankami. Nadal uwielbia puzzle, gry planszowe i malowanie. I pięknie śpiewa w szkolnym chórze. Ma duszę artystki, dobre serce i wiele talentów, które wreszcie może rozwijać.

Co trzy miesiące przechodzi komplet wszystkich badań kontrolnych. Nie są przyjemne. Dziewczynka szczególnie nie lubi kłucia igłami, ale dzielnie je wytrzymuje. Wie, jak bardzo są potrzebne. Jest też pod opieką kardiologa, endokrynologa, nefrologa i okulisty. Ale najważniejsze jest jedno zdanie, które pada po każdej wizycie: Jest czysto. I to zdanie brzmi jak najpiękniejsze słowa na świecie.

* * *

Postanawiam Pomagać

Emilka jest ekspertką od tego, co w życiu ważne. I ona i cała jej rodzina – mama Iza, tata Łukasz i brat Filip – doskonale wiedzą, ile znaczy pomoc, którą otrzymuje się w trudnej chwili.

Dlatego wspieramy Emilkę w spełnieniu jej marzenia. I zapraszamy również Ciebie! Co powiesz na wyjątkowe postanowienie noworoczne? I do tego w wyjątkowym towarzystwie? Dołącz do Emilki, do jej drużyny, która sprawia, że świat wokół nas staje się lepszy. Jak? Po prostu pomagajmy sobie nawzajem.

Emilka wierzy, że dobro wraca. Sprawdźmy to! Niech w 2026 roku wróci do nas wszystkich! Podejmij z nami noworoczne wyzwanie POSTANAWIAM POMAGAĆ! Co trzeba zrobić? Wystarczy się rozejrzeć i pomóc komuś w potrzebie. Duże i małe rzeczy. Wszystko się liczy! Dołącz do nas! Nakręćmy spiralę dobra.

  • Zajrzyj na stronę -> postanawiampomagac.pl
  • Zainspiruj innych. Opowiedz, jak Ty pomagasz i dlaczego to jest ważnie. Opublikuj w mediach społecznościowych wpis z hasztagiem #pomagam2026

Zbierzmy razem z Emilką MILION dobrych uczynków!

Pomóż dzieciom chorym na raka

Fundacja „Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową”, ul. Ślężna 114s/1, 53-111 Wrocław

  • Płatności za pomocą: PayU, PayPal, Blik, kartą, przelewy online i tradycyjne
  • Przekazanie 1,5% podatku – KRS 0000086210

KRS 00000 86 210