Mateusz, 10-letni chłopiec, kocha piłkę nożną. Treningi i plany związane z tym sportem wypełniły jego całe życie, wiąże z nią swoje największe marzenia. Niespodziewanie zwykłe objawy infekcji okazały się początkiem poważnej diagnozy – chłoniaka Burkitta. Obecnie trwa jego leczenie, a największą motywacją pozostaje powrót do codzienności i na boisko.
Chłopiec pełen pasji i planów
Mimo młodego wieku, Mateusz zna swoje cele na przyszłość. Od najmłodszych lat piłka nożna jest jego całym światem. Jest członkiem grupy reprezentacyjnej klubu Białe Orły w Warszawie. Jednym z jego największych marzeń jest wyjazd na mecz Realu Madryt, i nie wyobraża sobie przyszłości bez swojego ulubionego sportu.
Trenerzy mówią, że jest bardzo szybki i zwinny, a na boisku zawsze się wyróżnia. Chodzi do 3. klasy szkoły podstawowej, jednak obecnie, ze względu na leczenie i ograniczenia w przebywaniu w większych skupiskach ludzi, uczy się w trybie nauczania indywidualnego. Zalecenia lekarzy sprawiają również, że nie może spędzać czasu z rówieśnikami na żywo, jak wcześniej.


Objawy, które wyglądały jak infekcja
Chłopiec trafił na SOR z powodu dolegliwości przypominających infekcję – pojawiły się wymioty, biegunka, wzdęty brzuch oraz problemy z wypróżnianiem. Początkowo podejrzewano problem wymagający zabiegu chirurgicznego w znieczuleniu ogólnym i planowano wykonanie wlewek doodbytniczych. W trakcie dalszej diagnostyki okazało się jednak, że przyczyną jest niedrożność jelit. Podczas laparoskopii lekarze zauważyli zmianę na jelicie.
Diagnoza, leczenie i trudniejsze dni
Badanie histopatologiczne potwierdziło nowotwór złośliwy – chłoniaka Burkitta. Mateusz rozpoczął leczenie chemioterapią, które nadal trwa. Ostatni blok był dla niego trudniejszy niż poprzednie – jest osłabiony, miewa zawroty głowy, jego apetyt bywa zmienny i czasami pojawia się ból brzucha. Mimo tego często wraca myślami do swojej pasji i do zwykłej codzienności sprzed choroby. W szpitalu, mimo trudnej sytuacji, zaczął odkrywać nowe zainteresowania – kolorowanie i szkicowanie, które pomagają mu się uporać z trudną sytuacją. W wolnym czasie gra również na Xboxie, co pozwala mu w pewnym stopniu zostać blisko rywalizacji, mimo że nie może być teraz na prawdziwym boisku.


Nadzieja ukryta w marzeniach
Największą motywacją Mateusza pozostaje piłka nożna i plany z nią związane. Wciąż mówi o treningach i o tym, że kiedyś zobaczy na żywo mecz Realu Madryt. Najbliżsi są przy nim każdego dnia – w szpitalu i poza nim. Nie mogą się doczekać, aby znów wspierać go w jego pasjach i wielkich planach, a także towarzyszyć mu przy powrocie do codzienności i spotkań z rówieśnikami. Nawet krótkie rozmowy i wspólna zabawa z kolegami dają Mateuszowi nadzieję i przypominają, że boisko wciąż na niego czeka. Najbliżsi czekają na moment, w którym znów usiądą na trybunach i będą mogli kibicować mu tak jak dawniej, patrząc jak realizuje swoje marzenia i wraca do świata, który najbardziej kocha – na boisko.


