Emilka ma prawie 7 lat i ogromną wrażliwość na świat. Jeszcze niedawno z troską opiekowała się swoimi lalkami i pluszowymi zwierzątkami, przygotowywała dla nich „obiady” i układała do snu. Dziś role się odwróciły – to ona jest pod czujną opieką lekarzy i pielęgniarek. W listopadzie 2025 roku diagnoza ostrej białaczki limfoblastycznej typu B rozpoczęła trudny czas leczenia, hospitalizacji i powikłań. Mimo to w sercu Emilki wciąż żyje marzenie o wyzdrowieniu, powrocie do domu i przedszkola, ogrodu – zwykłej, dziecięcej codzienności.
Mała opiekunka o wielkim sercu
To pogodna, empatyczna dziewczynka, która w lipcu skończy 7 lat. Uwielbiała przedszkole – zabawy z dziećmi, ukochane Panie i wspólne posiłki. Najchętniej odgrywała różne role: była troskliwą mamą dla lalek, opiekunką zwierzątek, kucharką przygotowującą dania w swojej zabawkowej kuchni w ogrodzie. Starannie dekorowała „potrawy” kwiatami i z dumą podawała je rodzicom do spróbowania. Kocha malować, rysować i tworzyć laurki, a najwięcej radości dawała jej trampolina i jazda na rowerze.
Jeszcze niedawno dni Emilki wypełniały zabawy w dom, opieka nad lalkami i zwierzątkami. Dziś Emilka mierzy się z najtrudniejszą rolą – rolą pacjentki onkologicznej, nie tracąc swojej wrażliwości i ciepła. To dziewczynka pełna uśmiechu i niezwykłej wrażliwości na emocje innych.


Diagnoza i trudne leczenie
Z czasem jednak coś zaczęło się zmieniać. Najpierw była infekcja górnych dróg oddechowych. Potem pojawiła się bladość skóry, zmęczenie i brak apetytu. Emilka miała coraz mniej energii, a jej codzienność zaczęła wyglądać inaczej niż wcześniej. Po wykonaniu badań przyszedł telefon z przychodni. Wyniki morfologii były bardzo złe. Rodzina natychmiast zgłosiła się do szpitala w Opolu. Jeszcze tego samego dnia parametry Emilki zaczęły się pogarszać i konieczne było przetoczenie krwi.
Natychmiast rozpoczęto szczegółową diagnostykę. Pobrano szpik kostny, płyn mózgowo-rdzeniowy i wykonano kolejne badania. Wynik był jednoznaczny – w szpiku stwierdzono 98,5% blastów. Oznaczało to ostrą białaczkę limfoblastyczną typu B. Dla rodziny był to ogromny wstrząs.
Rozpoczęto intensywne leczenie według specjalistycznego protokołu. Założono wkłucie centralne i wdrożono chemioterapię. Pierwszy etap terapii był bardzo obciążający – Emilka wymagała licznych przetoczeń krwi i płytek. Po miesiącu pojawiło się poważne powikłanie – ostre zapalenie trzustki z porażeniem jelit. Przez wiele tygodni przebywała pod stałą kontrolą lekarzy, żywiona pozajelitowo. Leczenie trzeba było czasowo wstrzymać. Kolejne tygodnie przyniosły dalsze trudności: silne bóle, zaburzenia pracy jelit, cukrzycę posterydową, bolesne zmiany w jamie ustnej oraz wypadanie włosów. Emilka przechodzi następne etapy terapii pod opieką specjalistów.
Rozdzieleni, ale razem
Jedną z najtrudniejszych emocji, z jaką mierzy się dziś rodzina Emilki, jest bezsilność wobec choroby dziecka i jego cierpienia. Każdy dzień przynosi napięcie, niepewność i tęsknotę za dawną codziennością.


Emilka ma dwie starsze siostry, które bardzo za nią tęsknią i są dla niej ogromnym wsparciem. Życie całej rodziny zostało całkowicie przeorganizowane. Mama jest przy Emilce każdego dnia w szpitalu. W weekendy mąż przyjeżdża na zmianę, aby mogła wrócić do domu, zobaczyć się z córkami i zająć sprawami, których nie da się odłożyć. Siostry – Marta i Julia, mieszkają obecnie u babci, która wraz z bliskimi pomaga w codziennych obowiązkach i opiece. Rodzina żyje dziś w dwóch miejscach jednocześnie – między domem a szpitalem.
Mimo zmęczenia i lęku nie tracą nadziei. Wierzą, że przed Emilką czas zdrowienia i powrotu do dzieciństwa. Są bardzo wdzięczni za każde wsparcie, które otrzymują od bliskich.
Nadzieja na przyszłość
Choć codzienność wypełniają szpitalne sale, kroplówki i badania, w sercu Emilki wciąż mieszka marzenie o powrocie do zwykłego życia. Do przedszkola. Do trampoliny. Do roweru i zabawkowej kuchni w ogrodzie.
W szpitalu są jednak miejsca, które choć na chwilę pozwalają zapomnieć o chorobie. Jednym z nich jest Sala Doświadczania Świata w Przylądku Nadziei– pełna świateł, kolorów i spokojnych dźwięków. Emilka szczególnie lubi wodne łóżko, świecące kolorowe rurki i szklaną tablicę, po której można pisać. Zapytana, co najbardziej lubi w tej sali, odpowiedziała z uśmiechem: „Wszystko”. A gdyby mogła coś jeszcze do niej dodać – byłaby to jej ukochana trampolina.
Niedawno przyszedł też moment, który dla wielu dzieci jest trudny do oswojenia. Emilce zgolono włosy. Przy niej była mama i Magda, psycholog Fundacji, która tego dnia była nie tylko fryzjerką, ale przede wszystkim kimś bliskim i uważnym. Dzięki ich obecności Emilka mogła przejść przez ten moment spokojnie, czując się bezpiecznie.
Przed nią długa droga, ale jej rodzina wierzy, że na końcu tej drogi czeka zdrowie, uśmiech i beztroska, na jaką zasługuje każde dziecko. Bo Emilka wciąż jest tą samą małą, wrażliwą dziewczynką, która najbardziej na świecie chce po prostu być dzieckiem.
Przed nią długa droga, ale jej rodzina wierzy, że na końcu tej drogi czeka zdrowie, uśmiech i beztroska, na jaką zasługuje każde dziecko. Bo Emilka wciąż jest tą samą małą, wrażliwą dziewczynką, która najbardziej na świecie chce po prostu być dzieckiem.


