Oliwia ma 15 lat i najlepiej odpoczywa podczas spacerów, z książką w ręku lub w towarzystwie swoich ukochanych psów. W marcu tego roku sama wyczuła niepokojącą zmianę na szyi. Kilka tygodni później usłyszała diagnozę chłoniaka ziarnistego i rozpoczęła leczenie w Przylądku Nadziei.
Oliwia najbardziej ceni spokój i bliskość najbliższych
Oliwia ma 15 lat, jest spokojną i wrażliwą nastolatką. Nie przepada za hałasem i pośpiechem, a najlepiej czuje się podczas spokojnych spacerów, w towarzystwie swoich trzech psów albo z ciekawą książką w ręku, lub układając klocki LEGO.
Jest najmłodszym dzieckiem w rodzinie. Ma starszą siostrę Nikolę i brata Kacpra, z którymi łączy ją bardzo bliska relacja. Jej rodzeństwo nie mieszka już w domu rodzinnym, ale wciąż pozostają w stałym kontakcie i wspierają się na co dzień. Oliwia jest osobą spokojną i empatyczną. Jeszcze niedawno sama angażowała się jako wolontariuszka, pomagając osobom z niepełnosprawnościami.
Jeszcze kilka miesięcy temu jej codzienność wyglądała zupełnie zwyczajnie. Szkoła, książki, spacery i czas spędzany z rodziną były czymś oczywistym. Niestety wszystko zmieniło się w tym roku.
Guz na szyi i początek niepokojących badań
W marcu Oliwia przypadkowo wyczuła na swojej szyi niewielkiego guza. Rodzina nie zwlekała z wizytą u lekarza. Pediatra po wstępnym badaniu skierował dziewczynkę do szpitala w Krapkowicach, gdzie rozpoczęła się bardziej szczegółowa diagnostyka.Kolejne dni przynosiły coraz więcej badań i pytań, na które nikt nie znał jeszcze odpowiedzi. Po dwóch dniach Oliwia została przewieziona do Przylądka Nadziei we Wrocławiu. Lekarze zlecili następne konsultacje i badania obrazowe, starając się ustalić przyczynę zmian. 16 marca wykonano biopsję. Rodzina czekała na wyniki z nadzieją, że diagnoza okaże się mniej poważna. Kilka dni później wszystko stało się jasne. Rozpoznano chłoniaka ziarnistego.


Chłoniak ziarnisty i kolejne etapy leczenia
Jeszcze w marcu rozpoczęło się leczenie. Pierwszy cykl chemioterapii trwał aż do świąt wielkanocnych. W kwietniu lekarze założyli centralne wkłucie Broviac, a kilka dni później rozpoczął się drugi cykl terapii.
Obecnie Oliwia jest w trakcie kolejnych etapów leczenia. Przed nią następne badania obrazowe, które mają pomóc lekarzom ocenić efekty dotychczasowej terapii i zaplanować dalsze postępowanie.
Leczenie wpływa nie tylko na zdrowie fizyczne, ale także na codzienność nastolatki. Z powodu obniżonej odporności musi unikać większych skupisk ludzi. Nauka odbywa się zdalnie, a spotkania ze znajomymi i rówieśnikami zostały ograniczone do minimum. Dla piętnastolatki, która jeszcze niedawno funkcjonowała jak każdy nastolatek, jest to jedna z trudniejszych zmian.
Życie między domem a szpitalem
Od początku leczenia mama niemal nie rozstaje się z córką. Towarzyszy jej podczas hospitalizacji, badań i kolejnych etapów terapii. Tata przejmuje obowiązki związane z domem i wspiera rodzinę na tyle, na ile pozwala codzienność. Oboje są dla niej ogromnym wsparciem.
Choć obecnie mieszkają głównie we troje, ogromnym wsparciem dla Oliwii pozostają również starsza siostra i brat. Regularnie dzwonią, piszą wiadomości i pomagają jej przetrwać trudniejsze chwile. Dzięki temu, mimo odległości i częstych pobytów w szpitalu, dziewczynka nie czuje się sama. Mama przyznaje, że początek był bardzo trudny.
–Pierwsza wiadomość to był szok, płacz i wszystko razem wzięte. Na początku raczkowałam, a teraz się oswoiłam i powoli staję na nogi – opowiada mama Oliwii
Dziś rodzina stara się skupiać na kolejnych krokach leczenia i dobrych momentach, które pojawiają się każdego dnia.
Nadzieja mimo niepewności
Samopoczucie Oliwii bywa różne. Są dni, kiedy ma dużo energii i chęci do działania, bywają jednak również takie chwile, gdy organizm potrzebuje odpoczynku i regeneracji.
– Kilka dni temu samodzielnie posprzątała cały pokój i nawet umyła okna. Kolejnego dnia miała siłę tylko leżeć – opowiada mama
Kiedy tylko pozwala na to stan zdrowia, Oliwia uczestniczy w zajęciach organizowanych w Przylądku Nadziei. Spotkania z innymi pacjentami, rozmowy i wspólne aktywności pomagają choć na chwilę oderwać myśli od leczenia i przypominają o zwyczajnej nastoletniej codzienności. Przed nią kolejne badania i decyzje lekarzy. Rodzina stara się jednak patrzeć w przyszłość z nadzieją.
– Nadzieja umiera ostatnia i tego się trzymamy – mówi mama.
Najbliżsi wierzą, że przyjdzie czas, gdy szpitalne sale zostaną już tylko wspomnieniem, a Oliwia wróci do swoich książek, spacerów, ukochanych psów i wszystkiego, co składa się na jej spokojną codzienność.


