KRS 00000 86 210

Strona główna $ Nasz Podopieczny $ Staś Stanclik

Staś Stanclik

Trzyletni Staś zamiast beztroskiego dzieciństwa poznaje dziś szpitalną codzienność. Neuroblastoma IV stopnia pojawiła się nagle, a diagnoza całkowicie zmieniła życie jego rodziny. Chłopiec przeszedł już intensywne leczenie, które przynosi pierwsze dobre efekty, ale przed nim wciąż kolejne etapy terapii. Mimo trudnych doświadczeń Staś nadal pozostaje pogodnym dzieckiem, uwielbia zabawy z bratem Mikołajem, dinozaury, samochody i chwile, kiedy może być dzieckiem.

Staś ma trzy lata i jest pogodnym, ciekawym świata chłopcem. Najbardziej lubi wspólne zabawy z bratem Mikołajem. Fascynują go dinozaury, samochody i koty, a dziecięca wyobraźnia pozwala mu tworzyć własne światy pełne przygód. Dziś jego codzienność wygląda jednak inaczej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Zamiast zwykłych dni pełnych zabawy, większość czasu spędza na oddziale onkologii dziecięcej. Neuroblastoma pojawiła się nagle i bez ostrzeżenia. Choroba całkowicie zmieniła życie Stasia i jego rodziny. Mimo trudnego leczenia chłopiec wciąż pozostaje uśmiechnięty i chętnie szuka powodów do radości, nawet podczas pobytów w szpitalu.

Chłopiec pełen dziecięcej ciekawości

Jeszcze kilka miesięcy temu Staś był zdrowym, pełnym energii dwulatkiem. Każdy dzień wypełniały mu zabawy i odkrywanie świata. Najwięcej radości sprawia mu czas spędzany z bratem. Chłopcy uwielbiają wspólnie odgrywać różne role, bawić się samochodami i wymyślać własne historie o dinozaurach.

Obaj bardzo lubią też koty i potrafią godzinami tworzyć swoje dziecięce światy pełne wyobraźni. Staś jest ruchliwym, ciekawym świata dzieckiem, dlatego szpitalna codzienność i długie pobyty na oddziale są dla niego szczególnie trudne. Podczas fundacyjnych zajęć artystycznych chętnie maluje rękami, a duży uśmiech wywołują u niego balony.

Pierwsze objawy neuroblastomy

Początkowo nic nie wskazywało na ciężką chorobę. Staś ząbkował, dlatego rozdrażnienie, spadek nastroju i dolegliwości bólowe rodzice oraz lekarze wiązali właśnie z wyrzynającymi się zębami. Z czasem pojawiły się kolejne niepokojące sygnały, chłopiec tracił apetyt, był coraz bardziej osłabiony i mniej chętny do zabawy.

Przełom nastąpił po wykonaniu podstawowego badania krwi. Wynik hemoglobiny wynosił zaledwie 7, dlatego Staś został pilnie skierowany do szpitala. Kolejne badania przyniosły diagnozę, która zatrzymała codzienność całej rodziny: neuroblastomę IV stopnia.

Diagnoza i leczenie neuroblastomy IV stopnia

W chwili diagnozy choroba była już bardzo zaawansowana. Guzy znajdowały się w jamie brzusznej i śródpiersiu, a nowotwór zajął również szpik kostny oraz kości. Guz w jamie brzusznej był ogromny, miał 14×13 cm, czyli wielkość dwóch dorosłych pięści. Biorąc pod uwagę to, że Staś miał wtedy zaledwie dwa i pół roku, była to bardzo duża zmiana dla tak małego organizmu.

Lekarze szybko rozpoczęli intensywne leczenie według protokołu COJEC. Staś przeszedł już liczne cykle chemioterapii oraz biopsję guza. Obecnie jest w trakcie chemoimmunoterapii. Leczenie przynosi dobre efekty. Nowotwór wycofał się z kości i szpiku, a guzy zmniejszyły się dziesięciokrotnie. To bardzo ważny krok, jednak przed Stasiem nadal kolejne etapy terapii – operacja, autoprzeszczep szpiku, radioterapia i immunoterapia.

Codzienność leczenia jest ogromnym obciążeniem dla organizmu małego dziecka. Terapia powoduje bóle neuropatyczne, podrażnienie układu nerwowego i silne rozdrażnienie. Podczas cykli leczenia Staś potrzebuje morfiny, aby złagodzić ból. Przyjmuje także leki wspierające jego nastrój i funkcjonowanie podczas długich hospitalizacji.

Dzieciństwo między leczeniem a nadzieją czyli codzienność między szpitalem a domem

Każdy cykl terapii oznacza dla Stasia wiele dni spędzonych w szpitalnej sali. Wlewy chemii oraz preparatu immunologicznego Quarziba trwają nawet 10–11 dni. W tym czasie chłopiec praktycznie nie opuszcza łóżka ani swojej sali.

W szpitalu cały czas towarzyszy mu mama, która zrezygnowała z pracy zawodowej, by być przy synku każdego dnia. W domu czeka tata oraz pięcioletni brat Mikołaj. Rozłąka jest trudna dla całej rodziny, dlatego każda przepustka ze szpitala staje się wyjątkowym momentem i małym świętem.

Mimo zmęczenia i trudnej codzienności rodzina stara się pielęgnować zwykłe chwile bliskości. Wspólna zabawa, rozmowa czy możliwość pobycia razem mają dziś ogromne znaczenie.

Nadzieja na spokojniejsze jutro

Mimo trudnego leczenia Staś wciąż pozostaje pogodnym i niezwykle dzielnym chłopcem. Ogromne wsparcie i ciągła obecność jego mamy, a także wspaniałego personelu całego Przylądka Nadziei pomagają rozchmurzyć każdy dzień w szpitalu. Chłopiec chętnie uczęszcza na zajęcie artystyczne z wolontariuszkami Fundacji, gdzie odkrywa swoją artystyczną duszę.

Ogromnym wsparciem dla Stasia są pracownicy i wolontariusze fundacji. Chłopiec chętnie spędza czas z „ciociami”, które pomagają mu choć na chwilę oderwać się od szpitalnej rzeczywistości – wspomina mama Stasia

Bardzo lubi również Salę Doświadczania Świata, miejsce pełne świateł, kolorów i spokojnych bodźców. To właśnie tam może na moment zapomnieć o badaniach, kroplówkach i leczeniu. Znów może być po prostu małym chłopcem, który cieszy się zabawą i dziecięcą codziennością. Przed Stasiem nadal długa droga leczenia. Jego bliscy wierzą jednak, że z czasem wróci do świata pełnego zabawy, wspólnych chwil z bratem i zwyczajnego dzieciństwa, na które zasługuje każde dziecko.

Pomóż dzieciom chorym na raka

Fundacja „Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową”, ul. Ślężna 114s/1, 53-111 Wrocław

  • Płatności za pomocą: PayU, PayPal, Blik, kartą, przelewy online i tradycyjne
  • Przekazanie 1,5% podatku – KRS 0000086210

KRS 00000 86 210