Organizm chłopca jest skrajnie wyniszczony, a jedyną szansą jest leczenie, którego cena wykracza poza możliwości finansowe rodziny. Ruszamy z pomocą i zbiórką na niezbędny lek.
Nawracające siniaki
Pan Maciej, tata Tymona, wspomina pierwsze trzy lata życia chłopca jako najszczęśliwszy czas. Synek rozwijał się prawidłowo i z ogromnym zainteresowaniem poznawał świat. Szczególnie fascynował go kosmos, a planety potrafił wymieniać z pamięci bez najmniejszego problemu.
Jednak krótko po rozpoczęciu przedszkola panie opiekunki zauważyły na ciele chłopca nawracające siniaki, które nie miały wyraźnej przyczyny. Początkowo wyglądały niegroźnie, jednak z czasem zaczęły wzbudzać coraz większy niepokój. Gdy w kolejnych tygodniach na jego ramieniu pojawił się duży krwiak, rodzice zostali wezwani do placówki. W odpowiedzi na wątpliwości nauczycieli, zdecydowali się na wykonanie badań krwi u lekarza pierwszego kontaktu.
– Poza tymi siniakami nie było żadnych dolegliwości. Syna nic nie bolało, na nic się nie skarżył. Bawił się i cieszył życiem jak każde małe dziecko. – podkreśla tata.
Wyniki były bardzo niepokojące i wymagały natychmiastowej dalszej diagnostyki. Poziom płytek krwi był krytycznie niski, co oznaczało poważne zagrożenie. Ich brak może prowadzić do groźnych krwawień nawet bez urazu, dlatego sytuacja była bardzo poważna i wymagała natychmiastowej reakcji lekarzy.

Nowotwór krwi
Już następnego dnia Tymon trafił do Kliniki Pediatrii, Hematologii, Onkologii, Immunologii i Transplantologii Szpitala Jurasza w Bydgoszczy. To tutaj lekarze postawili diagnozę, która zmieniła wszystko: białaczka, czyli nowotwór krwi i szpiku kostnego. Choroba rozwijała się bardzo szybko i wymagała natychmiastowego wdrożenia intensywnego leczenia.
Rozpoczęto chemioterapię, która była ogromnym obciążeniem dla organizmu. Leczenie przyniosło jednak spodziewane efekty i wiosną 2025 roku możliwy był powrót do domu. Pojawiła się nadzieja, że najgorsze jest już za Tymonem, a powrót do przedszkola i zwykłego życia wkrótce będzie możliwy.
Przeszczep szpiku kostnego
Po niespełna pięciu miesiącach choroba wróciła, co niespodziewanie wykazały badania kontrolne. Był to ogromny cios dla całej rodziny. We wrześniu, zamiast szczęśliwego powrotu do przedszkola, konieczna była ponowna hospitalizacja i wdrożenie wycieńczającego leczenia. Podano trzy cykle chemioterapii, aby przygotować organizm do dalszego etapu terapii.
Chłopiec przeszedł przeszczep szpiku od dawcy niespokrewnionego o pełnej zgodności 10/10. Sam zabieg przebiegł bez powikłań, a Tymon zniósł go bardzo dzielnie. Już w 14 dobie doszło do wszczepienia, a szpik zaczął prawidłowo pracować i produkować komórki.

Usunięcie płata płuca
Pomimo nadziei rodziców, w styczniu, tuż przed planowanym wypisem do domu, pojawiła się wysoka gorączka, która zatrzymała chłopca w klinice. To był bardzo trudny moment dla mamy i taty Tymona.
Potem nastąpił kolejny cios. Tomografia wykazała ciężką infekcję grzybiczą płuc. Konieczna była operacja i usunięcie płata płuca, co stanowiło ogromne obciążenie dla już skrajnie osłabionego organizmu. Każdy kolejny dzień przynosił nowe komplikacje.
Poważne powikłanie: graft jelitowy
Tymon nadal pozostawał w bydgoskim szpitalu. W 50 dni po przeszczepie i po odstawieniu leków immunosupresyjnych, pojawiło się poważne powikłanie: graft jelitowy (GVHD). To stan, w którym komórki dawcy zaczynają atakować organizm pacjenta. W przypadku Tymona choroba zaatakowała układ pokarmowy, powodując bardzo poważne i wyniszczające objawy.
Od tamtej pory chłopiec zmaga się z ciężkimi problemami jelitowymi. Mimo że ma apetyt, niemal wszystkie przyjmowane pokarmy są odrzucane przez organizm, pojawiają się wymioty. Konieczne jest żywienie dożylne, jednak mimo tego jego organizm bardzo szybko słabnie.


Terapia ratująca życie
Stan Tymona jest bardzo poważny i wymaga pilnej interwencji. Każdy dzień zwłoki może mieć dramatyczne konsekwencje, dlatego czas odgrywa tutaj kluczową rolę. Rodzina stoi przed ogromnym wyzwaniem, którego nie jest w stanie samodzielnie udźwignąć.
Szansą na zatrzymanie choroby jest nierefundowana terapia komórkami mezenchymalnymi. Plan leczenia obejmuje 10 podań w tygodniowych odstępach. Koszt jednej dawki to ponad 14 tysięcy złotych. To ogromna kwota, która znacznie przekracza możliwości finansowe najbliższych.
Teraz tylko ta terapia może zatrzymać graft i dać Tymkowi szansę na zdrowie.




