U Zuzi każda płytka krwi więcej jest na wagę złota

10 października 2019

Siniaki pojawiające się na całym ciele Zuzi nie wróżyły nic dobrego. Zaniepokojona mama zrobiła wszystko, aby jej córeczka otrzymała kompleksową pomoc, którą znalazła w Przylądku Nadziei. Okazało się, że dziewczynka cierpi na samoistną plamicę małopłytkową. Teraz dzielna dwulatka walczy o zwiększenie poziomu płytek krwi. 

 

Słodki uśmiech, blond czuprynka i energia – Zuzię Sikorską nie da się pomylić z nikim innym. Urocza księżniczka mieszka w Sobótce i w styczniu skończy dwa latka. Jak na dużą pannicę przystało chętnie bawi się lalkami, misiami i uwielbia kontakt z innymi dziećmi. Fascynują ją samochody – kto wie, może w przyszłości będzie kierowcą rajdowym? Dziewczynka z radością poznaje świat.

W lipcu na jej nóżkach, rączkach oraz brzuszku zaczęły pojawiać się siniaki. Zaniepokojona mama zabrała córeczkę do lekarza, aby poznać przyczynę złego samopoczucia dziecka.

– Podczas szczepień pielęgniarka zauważyła, że na całym ciele Zuzy są siniaki – opowiada pani Kamila, mama dziewczynki.- Zdenerwowała się, że nikt nie chce jej zbadać i poprosiła lekarkę, aby wystawiła nam skierowanie.

Następnego dnia mama zabrała Zuzię na morfologię, która pokazała, że poziom płytek jest zaskakująco niski – tylko 7 tysięcy.  Specjaliści skierowali dziewczynkę od razu do Przylądka Nadziei, w którym przeszła szereg badań diagnostycznych.

– Lekarze dokładnie sprawdzali co jest przyczyną tak rozległych siniaków – wspomina mama Zuzi. – W lipcu, po tygodniu pobytu w szpitalu okazało się jednoznacznie, że moje dziecko choruje na samoistną plamicę małopłytkową.

Specjaliści zastosowali natychmiastowe leczenie m.in. sterydami – dożylnie i doustnie. Dziewczynka miała również przetaczaną krew, jednak nie było poprawy.

– Poziom płytek na chwilę się podnosił, ale ostatecznie spadał – opowiada pani Kamila. – Cały czas są na jednym poziomie: 8 tysięcy.

Pod koniec września Zuzia miała pobierany szpik i wykonaną trepanobiopsję. Zapadła decyzja o włączenie do leczenia leku Revolade, który może być podawany nawet do roku czasu.

– Córka jest zmęczona, trochę marudna, ale bardzo żywa i energiczna – mówi mama dziewczynki. – Obecnie spędzamy czas w pokoju, ale staramy się wychodzić na korytarz, do dzieci. Bardzo na nią uważam, żeby nie upadła albo się nie uderzyła, ponieważ szybko powstałby kolejny, groźny siniak.

Zuzia od lipca przebywa w Przylądku Nadziei. Jakiś czas temu była na przepustce w domu, w którym spędziła 2 tygodnie. Pani Kamila przebywa z córką w klinice cały czas. Odwiedzają ich dziadkowie, którzy są olbrzymim wsparciem.

– Córka bardzo tęskni za domem. Jest nam bardzo ciężko, ponieważ nie dość, że Zuzia poważnie choruje, to jeszcze okazało się, że dziadek musi walczyć z rakiem. – opowiada pani Kamila. Mamy nadzieję, że za niedługo wypuszczą nas do domu i co jakiś czas będziemy przyjeżdżać do Przylądka na kontrole, ale na dzień dzisiejszy musimy być pod stałą obserwacją.

 

Pomóż dzieciom chorym na raka!

Fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową” Ślężna 114s/1, 53-111 Wrocław

Pomaganie jest tak proste!

Masz realny wpływ na życie naszych Podopiecznych!
Przylądek Nadziei wpłaty

25zł

Wpłacam

50zł

Wpłacam

100zł

Wpłacam

Wpłata od serca

Wpłacam

Dzięki Tobie możemy działać!